wtorek, 6 grudnia 2011

016. Domiś :)

Znowu mnie tu długo nie było. Wszystko przez pewnego pana, który tak absorbuje mój czas, że na nic innego już mi go nie wystarcza... Nawet metryczka dla niego jeszcze nie jest gotowa, choć zaczęłam ją kilkanaście tygodni temu :(  Niestety, zamiast siedzieć z igłą w bujanym fotelu, tuż obok małego leżaczka ze śpiącym maleństwem, i haftować, objeżdżam szpitale i odwiedzam lekarza :( W przyszłym tygodniu też czeka nas kilkudniowy pobyt w szpitalu, mam nadzieję, że już ostatni, bo przecież Święta za pasem, a tu wszystko w polu...
A oto i sprawca tego całego zamieszania, pan Dominik we własnej osobie :)
Na tej fotce miał zaledwie kilka godzin, teraz już trochę podrósł i wygląda bardziej jak człowiek ;)
Laleczka i gitarka uszyte z filcu przez moją młodszą siostrę, matkę chrzestną Domisia :)

A teraz z zupełnie innej beczki, jak mawiał Monty Python ;) Świąteczna atmosfera na wszystkich blogach, więc i u mnie nie może zabraknąć jakiegoś choinkowego drobiazgu. Niestety, w tym roku nic nie udało mi się wydziergać, pokażę za to kilka moich prac z poprzednich lat.











Bombek powstało dużo, dużo więcej, z początku miały być prezentami gwiazdkowymi dla najbliższej rodziny, więc każda opatrzona była imieniem właściciela. Tak się wszystkim spodobały, że zostałam poproszona o zrobienie następnych, by i oni mogli podarować coś wyjątkowego znajomym, ruszyła więc "masowa produkcja". Niestety, większość z nich powędrowała w świat, zanim zdążyłam pstryknąć im zdjęcie.
Na dziś to wszystko, następny wpis pewnie dopiero po Nowym Roku, jak już ogarnę wszystkie "do zrobienia" na swojej liście ;) Pozostaje mi więc tylko życzyć Wam wszystkim Wesołych Świąt :)

poniedziałek, 26 września 2011

015. Nie-hafcikowo...

Z racji tego, że wczoraj obchodziłam (nie-hucznie) trzydzieste urodziny, dzisiejszy wpis będzie raczej osobisty.
Podsumowanie trzydziestu lat życia - zdaje się, że to kawał czasu, z drugiej strony... minęło aż za szybko. Bilans - jeden mąż od jedenastu lat (co uznaję za sukces w dzisiejszej dobie rozwodów), dwoje dzieci, trzecie w drodze. Kilka przeprowadzek, cztery stanowiska pracy - żadne ani dobrze płatne ani interesujące :( , obecnie bezrobotna "kura domowa". Ciasny kąt do mieszkania i małe autko. Sukces? Porażka? Różnie można na to patrzeć. W sumie nieciekawe, zwyczajne życie. Ale mimo, że nie oszczędziło mi różnych nieprzyjemnych lekcji, z niektórych osiągnięć jestem zadowolona. Przyjaciół mam niewielu, ale za to sprawdzonych, wiem, że mogę liczyć na nich w każdej sytuacji. Mam pasję, której mogę się oddawać w wolnych chwilach. Mam wspaniałe dzieci, z których jestem dumna. Pół roku temu zdałam egzamin na prawo jazdy. A co najważniejsze - odkryłam siebie. Przestałam robić to, co inni uważali za słuszne. Przestałam dopasowywać się do schematów, zachowywać tak, jak inni tego ode mnie oczekiwali. I nie przejmuję się, co sobie pomyśli rodzina, sąsiedzi, znajomi... Zrozumiałam, że jeśli nie akceptują mnie takiej, jaką teraz jestem, to po prostu nie są warci mojej uwagi. A ja z czystym sumieniem mogę wreszcie powiedzieć, że jestem szczęśliwa .

niedziela, 25 września 2011

014.

Dziś tylko na chwilkę niestety, żeby wyjaśnić moją długą nieobecność. Otóż moje Maleństwo tak bardzo się spieszy na ten świat, że za żadne skarby nie chce czekać na termin ustalony przez lekarza. Choć zostało mu jeszcze siedem tygodni, tak mi daje w kość, że zamiast dziubać igłą po kanwie, muszę chodzić po lekarzach i łykać sterty tabletek :( W  żółwim tempie powstaje więc metryczka dla owego pana, ale postępy są tak mizerne, że nie warto ich tu pokazywać. Jak tylko wyhefcę coś konkretnego, to na pewno Wam pokażę, choć może to trochę potrwać. Tak więc dziękuję za odwiedzinki i jeszcze raz przepraszam za brak nowych postów.

niedziela, 21 sierpnia 2011

013. Proszę Państwa...

.. oto Krzyś :) Mogłam dokończyć metryczkę dla tego młodzieńca, choć tak się spieszył na ten świat, że urodził się trzy tygodnie przed terminem. Na szczęście jest zdrowy i wesoły.
Metryczka dołączy do specjalnej ramy, w której mama Krzysia umieściła już dwie inne, należące do braci Maleństwa .

W międzyczasie zajęłam się dłubaninką kolejnej poduszeczki, do której wzorek wyszperałam na Chomiku. Tym razem był to sześcian, zdecydowanie lepiej się robi niż to trójkątopodobne "coś", za co wzięłam się wcześniej ;)
Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Lorenie za podpowiedź, którą umieściła na swoim blogu. Jak tylko przeczytałam, z której książki korzystała, ucząc się haftu cieniowanego, zaraz wyszukałam taką na Allegro ( błogosławiony internet!) i oto jest!

Mam ją wreszcie. Muszę przyznać, że rzeczywiście instrukcje napisane są czytelnie i zrozumiale, a same hafty zachwycają tak, że nawet moja sześcioletnia córeczka nie może oderwać od nich wzroku! Wertuje tą książkę kilka razy dziennie. Tak więc ogromny buziak dla Loreny, a pierwsze próby na pewno pokażę tutaj, o ile skończę wszystkie robótki, które mam zaczęte hihi.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

012. Jak podpisać...

... szkolne nożyczki?
Czas szykować szkolne wyprawki, miałam więc sporo roboty. Kompletowanie podręczników, zeszyty, przybory.. I tu pojawił się problem. Ponieważ większość przyborów będzie pozostawiona w szkole, pani wychowawczyni poprosiła o podpisanie WSZYSTKIEGO, z nożyczkami włącznie..  Kilka dni się głowiłam, jak to zrobić. W końcu, przeglądając Chomikowe zbiory [juppi, niech żyje internet! ;) ], trafiłam na.. biscornu. Proste, prawda? A ile się człowiek nagłówkował... Wracając do rzeczy - oto, co wymyśliłam:
Z drugiej strony jest oczywiście imię i nazwisko właścicielki. Przy okazji powstało również "coś" - bo w sumie nie wiem, jak można nazwać taki kształt ;)


W założeniu miało być "to" trójkątne lub trójkątopodobne, przynajmniej tak mi się zdaje hihi. Wyszło po prostu "coś". Myślę jednak, że pozostanę przy tradycyjnych kształtach poduszeczek i zawieszek...
I na koniec cała ferajna z Truskawkowego Ciastka. Niestety, nadal nie mam nic na wykończenie. Wszelkie propozycje mile widziane :) Będę bardzo wdzięczna.



sobota, 13 sierpnia 2011

011. Krzysiowa metryczka...

... już jest gotowa, czeka tylko, aż właściciel zdecyduje się przyjść na świat :) Imienia jeszcze nie haftowałam, bo mama Krzysia wciąż ma malutką nadzieję, że może to jednak Zuzia...

wtorek, 9 sierpnia 2011

010. Sezon urlopowy :)

Witam wszystkich zaglądających tutaj i przepraszam za długą nieobecność. Sezon urlopowy w pełni, i chociaż pogoda raczej kapryśna, mało co siedzieliśmy ostatnio w domku :). Mimo to udało mi się skończyć obrazek z Truskawką, jednak zdjęć żadnych dziś nie będzie, ponieważ po pierwsze - obrazek po wypraniu czeka na prasowanie i jest strasznie pomięty, a po drugie wciąż szukam jakiegoś pasującego materiału, z którego mogłabym uszyć podusię. Na razie nie znalazłam nic interesującego, więc to może potrwać... Tymczasem powolutku powstaje kolejna metryczka dla mającego się niedługo narodzić Krzysia. Na chwilę obecną wygląda tak:
Jak pewnie większość z Was zauważyła, dodałam link do mojego Chomika. Nie jest on może zbyt bogaty, jednak rozrasta się z każdym dniem, zapraszam więc do korzystania ze swoich zbiorów :)

niedziela, 10 lipca 2011

009. Truskawkowe Ciastko 3

Jak wynika z tytułu, znowu ponudzę Was obrazkiem dla Milki :) Teraz idzie trochę wolniej, bo jak jest słoneczko to uciekamy wszyscy z domu ;) Jednak do gromadki zdążyła już dołączyć tytułowa bohaterka, Truskawkowe Ciastko.

środa, 6 lipca 2011

008. Truskawkowego Ciastka ciąg dalszy...

Pogoda nie sprzyja letnim spacerom, za to hefceniu jak najbardziej :) Dziś, obok Kremówki i Czerwonego Jabłuszka, pojawiła się Imbirka. Tak mają na imię bohaterki ulubionej bajki mojej córeczki, które kolejno pokazują się na kanwie. Córcia czuje się zazdrosna, do tej pory najmłodsza w rodzinie, nie potrafi się pogodzić z faktem, że będzie miała kolejnego braciszka :( Postanowiłam zatem podarować jej podusię z ulubionymi postaciami, żeby mogła się do niej przytulać kiedy tylko zechce. Nie wiem, co wyjdzie z tych planów, maszyna do szycia zarosła mi mchem w szafie, ale zobaczymy, póki co hafcik powolutku powstaje :)

wtorek, 5 lipca 2011

007. Nowa praca

Witam po dość długiej przerwie, ale koniec roku szkolnego przy dwójce dzieci nie jest wcale taki łatwy :) Dziś daję obiecane fotki poduszeczek (aparat w końcu zaczął współpracować hihi) :




Zaczęłam też nową robótkę, na razie niewiele widać, tylko kolorowe plamki :) Jak dojdą kontury, będzie mam nadzieję troszkę lepiej.

Zapisałam się na candy u Marty, która swoją drogą robi najprzeróżniejsze śliczności. Pierwszy raz biorę udział w takiej zabawie, kto wie, być może sama wkrótce coś podobnego zorganizuję :)



środa, 15 czerwca 2011

006. Temari

Przeglądałam ostatnio internetowe fora robótkowe, na jednym z nich trafiłam na interesujący temat - japońską sztukę Temari. Oczywiście postanowiłam spróbować. Pierwsza próba okazała się totalną klapą, twór jaki powstał, nadaje się tylko na zabawkę dla kota ;) Za drugim razem wyszło troszkę lepiej, choć zbytnio zadowolona też nie jestem. Oto moja piłeczka:





Przy okazji zauważyłam, że w moim domu jest zdecydowany deficyt poduszeczek na szpilki, wiec w ostatnich dniach powstały aż trzy - jedna z nich już zdążyła zmienić właścicielkę ;)  Dziś fotka tylko jednej podusi, bo aparat mi ostatnio strajkuje :/ Jak zacznie współpracować, to wrzucę resztę.
Na podusi jest cytat z jednej z moich ulubionych piosenek, na drugiej stronie umieściłam logo jej wykonawcy.

Do Loreny: dziękuję za miłe słowa, podziwiam Twoje piękne prace, jednak mimo wielokrotnych prób nie udało mi się dodać komentarzy, Blox chyba mnie nie lubi ;)

niedziela, 5 czerwca 2011

005. Drobiazgi

Motylek dla córeczki, tak na "szybciocha" :)
Poduszeczka na szpilki:

Album na zdjęcia dla Maleństwa (decoupage wykonany przez koleżankę):



Wiem, że Wielkanoc już dawno za nami, ale mimo to wstawię zdjęcia :)





Łódeczka dla synka:




"Ratowane" po przypaleniu żelazkiem spodnie :)





I dwa nieoprawione obrazki, czekają na lepsze czasy ;) Jeden robiony na kanwie z nadrukiem - zdecydowanie moja pierwsze i ostatnie spotkanie z tym "wynalazkiem" :/



Na koniec (tak, wreszcie ;) ) parę moich baaardzo dawno robionych serwetek i obrusów, niektóre pamiętają jeszcze moje szkolne lata :) Z góry przepraszam za pogniecenia, ale kilka ładnych lat, a nawet kilkanaście, przeleżały w szafie gdzieś na dnie..







To wszystko na dziś, choć parę zdjątek jeszcze się znajdzie na kolejnego posta :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...