czwartek, 20 grudnia 2012

114. Rubens w świetle słońca i filcaki

Tak, w ubiegły weekend udało mi się złapać odrobinkę słońca i zrobić zdjęcie :) W końcu widać właściwe kolory na moim gigancie. Niestety postęp prac niewielki, bo słońce jak szybko wyszło, tak i się schowało.. No cóż, pozostaje czekać do wiosny...


Widać nawet tę niewielką plamę słoneczną hihi :)
A tu w całości


Z resztek filcu wydłubałam takie oto lampki choinkowe:



i są to jedyne w tym roku moje tworki w klimacie świątecznym ;)


Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem i uciekam do kuchni, śledziki w zalewie czas zrobić :D

niedziela, 16 grudnia 2012

113. Przedświąteczne szaleństwo..?

Witam Was, zapewne zabieganych w ten ostatni tydzień przed świętami. Wszędzie dookoła lampki, choinki, kolędy w tle... W gazetach artykuły pt: "nie dajmy się zwariować" i tym podobne. A z drugiej strony : "TO jest modne" , "musisz to mieć!" . Pranie mózgów konsumentów w pełni. A ja jakoś w tym roku nie odczuwam nadchodzących świąt. Przyznaję bez bicia, że nie zrobiłam ani jednego hafciku związanego tematycznie z Bożym Narodzeniem. Wielkich porządków też jakoś nie mam natchnienia robić. W końcu sprząta się właściwie codziennie, więc o co chodzi z tym szałem sprzątania??  I tak co tydzień muszę ogarnąć dziecięce zabawki, wytrzeć kurze, powyrzucać zbędne rzeczy... Chciałam wczoraj dzieci troszkę wprowadzić w świąteczny nastrój, spędzić z nimi więcej czasu.. Zagniotłam ciasto na pierniczki, myślałam, że będą się cieszyły wykrawaniem i zdobieniem... Akurat. W nosie miały całe to kucharzenie, i jeszcze ofuknęły mnie ze złością, że przerywam im arcyciekawe zajęcia w postaci zbijania bąków... I weź tu człowieku się staraj...

W trakcie przebierania zabawek córci znalazłam moje "skarby" hihi. Ubranka dla lalek, które szyłam ponad 15 lat temu, a niektóre nawet ponad 20!  Kiedyś tam, jako nastolatka, uszyłam młodszej siostrze całą wyprawkę w prezencie bożonarodzeniowym - było tam prawie wszystko, od bielizny po sukienki koktajlowe ;) Niestety, przetrwały tylko te cztery sztuki:


Welurowy dres i trzy kiecki z jednego wykroju, w różnych wersjach :D Tylko modelki się zapomniały uczesać...
Najstarszy ciuszek, który zrobiłam w wieku 6 czy 7 lat, przetrwał do tej pory!!! Sama byłam zdziwiona, jak go zobaczyłam :) Mianowicie jest to kurtka, zrobiona z białego materiału frotte. Wtedy człowiek się nie przejmował, czy pasuje czy nie ;)


Hehe do tego rękaw odwrotnie wszyty.. Kiedyś chciałam to poprawić,ale teraz jak na to patrzę to mi szkoda rozpruwać. A ta różowa sukienusia też ma ponad 20 lat. Ech, robię się sentymentalna na starość...

Misiek jak zwykle pomaga mamie, szczególnie upodobał sobie moje pudełeczka z przydasiami :)


czwartek, 13 grudnia 2012

112. TUSAL grudniowy

Dziś ostatnia pełnia w tym roku i ostatnia fotka słoiczka.


Przepełniony aż miło :) Pokrywkę upodobał sobie najmłodszy i z pasją odrywał naszyte koraliki, co niejako zmusza mnie wręcz do wymyślenia czegoś nowego na kolejny rok ;)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

111. Wózek po raz ostatni i setki Mikołajów

Jak w tytule,  to już ostatni post na temat wózka. Nie chcę Was tu zanudzać ;) A zaczęło się od tego:


Po wstępnej obróbce wyglądało tak:


I na tym etapie maszyna zastrajkowała. Nie pozostało nic innego jak zszywać ręcznie. Zajęło mi to oba weekendowe wieczory, ale dałam radę :) Od ponad 15 lat nie trzymałam tak długo w ręku igły do szycia!!! Dobrze, że nie musicie oglądać moich palców..
Ostateczny rezultat możecie same ocenić:



Myślałam jeszcze nad kolorowymi aplikacjami na tej zielonej tkaninie, ale nie wiem, czy nie będzie za pstrokato, jak myślicie?

A teraz o Mikołajach :) Co roku, od 10 lat mieszkańcy Trójmiasta organizują przejazd zmotoryzowanych czerwonych grubasków ;) Jakoś umykały nam w poprzednich latach, ostatni raz podziwialiśmy paradę jakieś 4 - 5 lat temu, więc w tym roku postanowiłam się poświęcić (na dworze było -5 stopni) i czekaliśmy. Przejazd był opóźniony jakieś 20 minut, co dało się odczuć, ale jak już pierwsi Mikołaje pokazali się na horyzoncie, dzieci zapomniały, że im zimno. Były Mikołaje na motorach...


... quadach...


.. w starych autkach..


... w nowszych też...


i wesołe Mikołaje.


Nie zabrakło też Śnieżynek, aniołków a nawet Czerwononosego Rudolfa ;)  Przejazd trwał prawie 20 minut, które Emilka spędziła na podskakiwaniu i machaniu do każdego Mikołaja z osobna :D



Przepraszam za marną jakość zdjęć, ale robiłam tym, co było pod ręką, czyli telefonem komórkowym .

Agnieszka , Promyk , AsiaB - dziękuję bardzo :)
Edyta - to nie jest takie trudne :) Po prostu zdjęłam starą tapicerkę i według niej wycięłam i zszyłam nową ;) Gorzej było z pokrowcem, bo na niego nie miałam żadnego wykroju ani nawet przykładu, wymyśliłam go sobie na podstawie tego, co zaobserwowałam w innych  wózkach na ulicy ;)
Anna - z daleka widoczny na pewno ;)


sobota, 8 grudnia 2012

110. Hafciki w kąt...

... musiałam schować, bo zima przyszła. Z tego powodu dość ostro zabrałam się za dokończenie wózka Domisiowego, aby mu ciepło było w swojej bryce ;)  Domiś oczywiście pomagał, jak tylko mógł:


Najlepiej sprawdził się w roli obciążnika, co by mi się materiał nie przesuwał przy wycinaniu :D

Po krojeniu przyszła pora na szycie, i tu zaczął się problem. Maszyna w połowie pracy stanęła i za żadne skarby nie chciała dalej współpracować. Nie pomogło czyszczenie, oliwienie i nawet prośby i groźby hihi. Z pomocą przyszła mi sąsiadeczka Ania, która podzieliła się ze mną swoim sprzętem, więc udało mi się co nieco jednak zrobić. Dokończyłam wreszcie wymianę tapicerki, efekt jest według mnie nawet zadowalający:



I znowu Misiek jako mistrz drugiego planu ;D

Niestety pokrowiec na nóżki jeszcze w trakcie szycia, bo nawet maszyna sąsiadki nie chciała mi pomóc. Ułatwiłam sobie życie, wszywając między warstwy kocyka polarowego ocieplenie, przez co całość jest dość gruba i nie mieści się pod stopką maszyny... Tak więc czeka mnie weekend z igłą i zszywanie wszystkiego ręcznie. Nie wiem, czy dam radę, zobaczymy.

Zapisałam się na kolejną edycję zabawy TUSALowej u CyberJulki. Chętnych zapraszam tutaj :)

A to nie jedyna zabawa, na którą się skusiłam. Jest jeszcze Koci Retro SAL u Meri, zapisy do końca grudnia, więc jeśli komuś podoba się koci kalendarz, może zgłosić się  o tutaj .

A ze swojej strony przypominam o łapaniu licznika , już tak bliziutko, ciekawa jestem, komu się poszczęści :)

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem, i za Wasze odwiedziny :) Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny dzień i uciekam do szycia..

czwartek, 6 grudnia 2012

109. A jednak się udało !

A co? Dokończenie moich prosiątek ;)  Myślałam, że nie dam rady do końca tygodnia, ale okazało się, że było przy nich mniej pracy niż zakładałam. Wystarczył jeden dość długi wieczór, a że wczoraj trzeba było czekać na wizytę Świętego.. ;) 
Świnki prezentują się tak:


Zdjęcie najlepsze, jakie udało się zrobić z szarugą za oknem :/  Teraz do oprawy i na ścianę w łazience, żeby przypominały co niektórym o pozostawieniu po sobie porządku :D

Mogę też pokazać prezencik urodzinowy dla sąsiadeczki, bo jej mama tu nie zagląda ;)

I w towarzystwie mojego grudnika:



Zdjęcia do bani, ale lepszych na razie się nie da...
Mam nadzieję, że obrazek się spodoba solenizantce :)

środa, 5 grudnia 2012

108. Znak firmowy

Nie pokazywałam Wam jeszcze mojego "znaku firmowego"  ;)  Otóż pewnego pięknego dnia jakieś trzy lata temu kupiłam sobie kurtkę na zimę. Oczywiście czarną, bo w sklepach był wybór między czarnymi a .. czarnymi. Postanowiłam ją poddać małemu "tuningowi" co by się nie mieszać z tłumem i nieco wyróżniać ;) Wybór padł na chińskie sylaby, gdzieś akurat wtedy trafiłam na internecie na stronkę, która tłumaczyła imiona na chińskie sylaby i pokazywała, jak wyglądają w oryginale. Decyzja była błyskawiczna - konwersja imienia, drukarka i myk na kurtkę :D  A oto efekt:


Tak mi się spodobał wynik, że i bezrękawnik "oznaczyłam" w ten sam sposób :


Teraz w kolejce czeka nowa kurtka, którą dostałam od męża na urodziny :)

Przypominam o zabawie w łapanie licznika , okazja do nagrody już jest bliziutko :)

Emilka aż pojaśniała z radości, czytając Wasze komentarze na temat laleczek, teraz wręcz biegiem wraca do domu ze szkoły, żeby zrobić kolejne, dla przyjaciółek ;)

wtorek, 4 grudnia 2012

107. Łowimy okazje ;)

Dziękuję za miłe słowa odnośnie upominku Mikołajkowego :)

Przedświąteczny czas sprzyja tytułowemu łowieniu okazji, i to nie w hipermarketach, a w .. second-handach  znowu ;)  Same zobaczcie:





Wszystkie zestawy kompletne, nawet nie otwieranie, i to za niecałe 20 zł!! Sama byłam w szoku, łapałam wszystko, co się dało hihi. A to nie koniec. Córcia znalazła książeczkę w sam raz dla niej:


Do książeczki dołączone były przedmioty potrzebne do wytworzenia tych laleczek, które podobno mają przynosić szczęście osobie obdarowanej :)  Oczywiście po powrocie do domu ruszyła "produkcja" :


A tu już gotowe pierwsze tforki:




Kolejne już w trakcie tworzenia, Milka wpadła na pomysł, aby obdarować nimi wszystkie przyjaciółki ;)

Z zakupowych rzeczy udało mi się też dorwać w Lidlu dwa fajne zestawiki do robienia kartek:


Tak więc zakupy przedświąteczne uważam za całkiem udane ;)

Mam jeszcze prośbę do kobitek "scrapujących" - poszukuję papierów z małymi wzorkami, najlepiej nieco grubszych niż zwykła kartka, do wykorzystania jako tapeta do domku lalek, możecie poratować mnie jakimiś linkami, gdzie takowe można zakupić?  Zupełnie nie znam się na tej dziedzinie i nie mam pojęcia, gdzie szukać. Z góry dziękuję za wszelkie pomysły :)



poniedziałek, 3 grudnia 2012

106. Mikołajki już za pasem

Tak, Mikołajki w czwartek, a zaraz potem Święta, znowu czas zleci jak z bicza strzelił... Kolejny raz musiałam porzucić moje UFOkowe hafciki na rzecz tych "last minute" ;)  Niedługo córeczka sąsiadki obchodzić będzie swoje pierwsze urodzinki, więc powstała pamiąteczka, niestety dziś jej nie zobaczycie, dopiero po wręczeniu solenizantce :)  W ramach Fejsbukowej wymianki Mikołajkowej powstał taki oto prezent - zeszyt z filcową okładką, motyw już znacie, bo to dla wielbicielki tego samego zespołu :)


A całość paczuszki wyglądała tak:


i poleciała aż do Stanów. Mam nadzieję, że się spodoba :)

Moja maszyna odmówiła mi posłuszeństwa. Stanęła w połowie pracy, połamała mi trzy igły i co centymetr zrywa nitkę :( Może ktoś się zna i pomoże?  Wyczyściłam ją całą z kurzy i pyłków, naoliwiłam, a ona dalej nie chce współpracować...

Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem, świnki na razie stanęły w miejscu, mam nadzieję ruszyć je troszkę w tym tygodniu, a może nawet i dokończyć, ale to chyba zbyt ambitny plan ;)

wtorek, 27 listopada 2012

105. W kółko o tym samym...

Pewnie zaczynam już Was nudzić swoimi postami, bo znowu będzie o świnkach i wyróżnieniach ;) Cóż, kto nie lubi, niech nie czyta, dla wytrwałych kolejne zdjęcia.
Świnek co nieco przybyło wieczorkiem, bo choć raz udało mi się zagonić dzieciorki względnie wcześnie do łóżek ;)



Do końca bliżej niż dalej :) Jak widać, szczególnie na bańkach mydlanych, len na którym haftuję, ma nierówny splot, przez co krzyżyki wychodzą różnej wielkości, mimo to haftuje się bardzo przyjemnie i myślę, że w końcowym efekcie nierówności nie będą zbyt widoczne.

Oprawiłam wreszcie obie metryczki. Miałam ramki, miałam gotowe hafciki, tylko jakoś weny brakowało... Najwyraźniej musiały odleżeć swoje w szufladzie i nabrać mocy urzędowej hihi.


A z ostatnią to pewnie dopiero po świętach ruszę, bo wstyd przyznać, ale przez cały rok jej nie dotknęłam. Nadal widnieje na niej tylko imię córci.

Teraz kolejne wyróżnienie, tym razem od Ani , za które bardzo dziękuję :)


I zestaw pytań :
1. Halibut czy Tołpyga ? Halibut.
2. Zorza polarna czy tęcza? Tęcza. Polarne klimaty nieszczególnie mnie kręcą ;)
3. Kwiaty doniczkowe czy cięte? Doniczkowe.
4. Poranki czy wieczory? Poranki na obowiązki, wieczory na przyjemności :D
5. 7 czy 13 ? ....25
6. Pies czy kot ? Kociara ze mnie.
7. Samochód czy rower? Wybrałabym rower, ale jeszcze jakoś się nie dorobiłam, więc... rolki :D
8. Białe czy czarne? Czarne.
9. Krzyżówka czy sudoku ? Sudoku. Wolę cyferki :)
10. Kawa rozpuszczalna czy parzona ? Rozpuszczalna na co dzień, parzona okazjonalnie.
11. Pająk czy żaba ? Żaba.

Tradycyjnie już nie przekazuję wyróżnienia dalej, kto nie ma niech się czuje wyróżniony  :)


fagusia - Dziękuję :)
Promyk - Tak, też obchodzę imieniny w listopadzie, dziękuję za życzenia :)
Anna - Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie, każdy wyraz uznania jest dla mnie skarbem :)
Beata - Wzorek jest uroczy, w sam raz do nowej łazienki :)
Edyta - Co racja ,to racja ;) Dzieci są kochane, ale czasem trzeba odpocząć :)
 

niedziela, 25 listopada 2012

104. Misz - masz

Czyli wszystkiego po trochu, ale postaram się tak po kolei, żebyście się nie pogubili ;)

Po pierwsze, obiecałam przed wyjazdem, że pokażę Wam postępy w moich świnkach. Na dziś wyglądają tak:


Niewiele do przodu, ale zawsze coś, może wieczorkiem trochę przybędzie :)

Po drugie, dziękuję za wszystkie Wasze słowa otuchy pod poprzednim postem. Rubensa troszeczkę przybyło, niestety mgła taka za oknem, że zdjęcia się nie da zrobić, a z fleszem to inne kolorki wychodzą. Może do następnej odsłony uda się jeszcze coś dokrzyżykować ;)

Po trzecie, otrzymałam kolejne wyróżnienia :) , tym razem od Mevosa i Barbary. Bardzo Wam kochane dziękuję za taki wyraz uznania :)

Moje odpowiedzi na pytania Mevosy:
1. Góry czy morze?  Morze.
2. Słodkie czy kwaśne? Słodko-kwaśne ;)
3. Film czy książka? Zdecydowanie książka.
4. Pieszo czy autobusem? Pieszo.
5. Wakacje za granicą czy w kraju? Do tej pory wyłącznie w kraju.
6. Pracuś czy leniuszek? Zależy od pory dnia - z rana pracuś, po południu raczej leniuszek :)
7. Kino czy teatr? Kino.
8. Wolny czas spędzony solo czy w towarzystwie? Solo. Przy trójce dzieci każda chwila samotności jest na wagę złota.
9. Jazda konna czy na rowerze? Najczęściej na rolkach :)
10. Lot samolotem czy szybowcem? Nie miałam okazji spróbować żadnego, ale myślę, że wybrałabym szybowiec.
11. Miasto czy wieś? Miasto.


I pytania Basi:

  1. Ulubiony kolor, - niebieski.
  2. Choinka żywa czy sztuczna? Żywa.
  3. Ulubione kwiaty, - goździki.
  4. Świąteczne ciasto to piernik czy sernik? Sernik zdecydowanie :)
  5. Herbata z cytryną czy sokiem malinowym? Z cytryną.
  6. Kawa parzona czy rozpuszczalna? Na co dzień rozpuszczalna, okazjonalnie parzona.
  7. Co cię inspiruje w świecie robótek ręcznych? Wasze blogi, wspaniałe i niepowtarzalne pomysły na stworzenie własnego kącika na Ziemi.
  8. Wolisz miasto czy wieś? Miasto.
  9. Łąkę czy plażę? Łąkę. Kocham morze, ale piasek mnie dobija ;)
  10. Czekolada gorzka czy mleczna? Gorzka.
  11. Woda mineralna czy sok? Woda mineralna.  

Powinnam nominować kolejne blogi, ale prawie wszystkie już macie takie wyróżnienia, więc po prostu kto nie ma, niech się poczęstuje :)

A na deser - mój wyjazd koncertowy :D Wiem, że większości z Was to raczej nie zainteresuje, ale dla mnie taki wypad bez dzieci (młodszych, bo pierworodny jechał z nami) jest naprawdę czymś wyjątkowym. Jestem melomanką, muzyka w moim życiu zajmuje równie ważne miejsce, jak haftowanie. W sumie nie potrafię tego opisać, po prostu bez muzyki nie potrafię normalnie funkcjonować. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, dało mi takiego kopa energii, jakiego nie zapewnią mi najdłuższe nawet wakacje w tropikach ;)


Małżonek dzielnie mi towarzyszył, mimo, że nie do końca rozumie mojego świra na tym punkcie ;)



I jak wiadomo, w grupie raźniej :) Mój pierworodny, młodsza siostra (ten malunek na banerze to jej dzieło ) i kumpela Ania, znana Wam z bloga Małymi Kroczkami :)

A teraz powrót do normalnego życia ;) Lecę zajrzeć, co u Was słychać :)


wtorek, 20 listopada 2012

103. Mój Numer Piąty

Pogoda nie dopisuje ostatnio, więc i niewielkie postępy w moim gigancie. Zaledwie trzy dni były słoneczne, co zaowocowało takim oto skutkiem:



Dlaczego haftuję tylko w słoneczne dni? Otóż kolory w tym hafcie są tak do siebie zbliżone, że w świetle żarówki, nawet tej najjaśniejszej i dającej "białe światło", są praktycznie nie do odróżnienia, co znacznie utrudnia haftowanie.Jak widać nawet zdjęcia porządnego nie da się zrobić. Niestety takich dni jak na lekarstwo, i do wiosny wiele więcej się nie spodziewam :(  Zanosi się na baaaardzo długie haftowanie tego UFOka...  Mogę Wam jedynie zdradzić, jak powinien wyglądać po ukończeniu. Chcecie?  Może i nie, ale i tak Wam pokażę ;D
Otóż jest to obraz Sir Petera Paula Rubensa Assumption of the Devine and Holy Virgin Mary  z roku 1611. 


Zdjęcie zapożyczone z Wikipedii. Jak widać , sporo pracy przede mną. Życzcie mi wytrwałości i dużo słonecznych dni ;)  


Znikam na razie z blogowego świata, na weekend wyjeżdżam do Łodzi na koncert, oderwać się trochę od codzienności, jak wrócę, będę nadrabiać odwiedzanie Waszych cudownych blogów :)

niedziela, 18 listopada 2012

102. Kolejny wózek

Dawno, dawno temu ( gdzieś w okolicach wakacji ) pokazywałam Wam zakupy , wśród których była zielona lamówka. W końcu dowiecie się, do czego ją kupiłam ;) Otóż do tego oto stwora:







Wózek ten przeleżał w piwnicy kilka ładnych latek, i jak widać, nawet po praniu nie prezentował się imponująco... Najgorsza była budka, bo przymocowana na stałe, więc i pranie nie mogło jej poratować . Ale ja, jak to ja, pobiegałam po lumpkach, poszukałam, pokombinowałam i oto co powstało:




Nawet Misiek załapał się na fotki ;)  Wiem, że trochę to trwało, ponieważ robiłam to na raty - najpierw tapicerka w środku, potem szukałam odpowiedniego materiału na budkę, i jak widać, jeszcze nie wszystko udało mi się wymienić. Brakuje jeszcze tylnej osłonki, ale jakoś nie mogę się wyrobić z czasem :( . Mimo to, pasażer zadowolony, a to dla mnie najważniejsze :)  No i ja też, bo znacznie ułatwiłam sobie życie, wszywając rzepy zamiast trwałych połączeń, teraz szybciutko mogę wszystko zdjąć i wrzucić do pralki, a wiadomo, że przy takim szkrabie zdarza się to bardzo często. 

Dziękuję za Wasze miłe słowa, witam nowych obserwatorów, fajnie, że zawitaliście w moje skromne progi :)
Następny wpis będzie bardziej hafciarski, pokażę postępy w moim świńskim hafciku ;D

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...