środa, 5 grudnia 2012

108. Znak firmowy

Nie pokazywałam Wam jeszcze mojego "znaku firmowego"  ;)  Otóż pewnego pięknego dnia jakieś trzy lata temu kupiłam sobie kurtkę na zimę. Oczywiście czarną, bo w sklepach był wybór między czarnymi a .. czarnymi. Postanowiłam ją poddać małemu "tuningowi" co by się nie mieszać z tłumem i nieco wyróżniać ;) Wybór padł na chińskie sylaby, gdzieś akurat wtedy trafiłam na internecie na stronkę, która tłumaczyła imiona na chińskie sylaby i pokazywała, jak wyglądają w oryginale. Decyzja była błyskawiczna - konwersja imienia, drukarka i myk na kurtkę :D  A oto efekt:


Tak mi się spodobał wynik, że i bezrękawnik "oznaczyłam" w ten sam sposób :


Teraz w kolejce czeka nowa kurtka, którą dostałam od męża na urodziny :)

Przypominam o zabawie w łapanie licznika , okazja do nagrody już jest bliziutko :)

Emilka aż pojaśniała z radości, czytając Wasze komentarze na temat laleczek, teraz wręcz biegiem wraca do domu ze szkoły, żeby zrobić kolejne, dla przyjaciółek ;)

4 komentarze:

  1. Normalnie chińszczyzna. Czekam na nowe dzieło na nowej kurtce :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No, pięknie! I oryginalnie.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł!! A wracając do poprzedniego postu, to gdzie masz takie "używki", że takie cuda sprzedają?? Ja też takie chcę!!:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś myślałam o tatuażu na stopie ze swoim imieniem w tym języku..ale dziś..jak już jestem starsza wiem, że Ty miałaś lepszy pomysł:)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...