piątek, 15 marca 2013

146. Rubens i totalna niespodziewajka

W ubiegły weekend wspominałam, że mam zamiar odkurzyć mojego gigantycznego UFOka. Tak też się stało. Przez ładnych parę godzin dłubałam i dłubałam, aż słońce zaszło. Oto efekt mojej dłubaniny:


Czy Wy też widzicie buźki aniołków?? Z bliska raczej nie bardzo, ponieważ jest to praca, którą oglądać trzeba z pewnej odległości. Tak wygląda więc mój wypocin na chwilę obecną:


A ponieważ zima znowu wróciła (grrr...) , praca nad aniołkami ponownie zawieszona, aż do kolejnego słonecznego dzionka...

A teraz niespodziankowo :) Wczoraj dostałam przesyłkę od pewnej fejsbukowej znajomej, Kariny. W takim oto pięknym woreczku:


(na zdjęciu już opróżniony hihi) znalazłam takie skarby:



Czyż nie śliczne?? Karinka stworzyła takie malutkie cuda do domku lalek!!! Biała serwetka na stół w salonie - prezentuje się o tak:


Różowa docelowo miała służyć jako kapa na sofę, jednak okazała się troszkę za duża, więc przeniosłam ją do sypialni, gdzie pasuje idealnie :)


Jeszcze raz bardzo dziękuję, Karinko, dzięki Tobie nasz domek zrobił się bardziej przytulny :) Wieeelki buziak dla Ciebie od Emilki a ode mnie... no cóż, coś tam wymyślę hihi ;)




Odnośnie wielu pytań w komentarzach - nie, kochane, mebelków nie robiłam do końca sama :) Cały domek ukazywał się kilkanaście lat temu jako seria gazetek do zbierania, do których dołączano poszczególne części mebelków i całej konstrukcji domu. Wszystko trzeba było złożyć samemu, ale części były już wycięte. Nie posiadam takich zdolności ani sprzętu, by tak wycinać w drewnie ;) Mój wkład to klejenie, lakierowanie i tapicerowanie w przypadku mebelków, oraz tapetowanie i ogólnie składanie całej konstrukcji. No i te małe dodatki, które powstają w chwilach "natchnienia" ;) Dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze, dodają mi otuchy, bo prawdę mówiąc, już powoli mnie opuszcza zapał do rekonstrukcji... Zresztą w ogóle ostatnio nawet haftować nie bardzo mi się chce, robię to niejako na siłę, bo przecież niektóre rzeczy muszę skończyć w terminie. Mam nadzieję, że z nadejściem wiosny chandra minie i ochota do robótkowania powróci :)

8 komentarzy:

  1. piekny prezen i zrobilo sie tak przytulnie. buzki widac i co za postep. trzymam kciuki za motywacje do dzialania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesze sie ze Ci sie podoba! I Twoj usmiech mi wystarcza :) Pozdrawiam ciepło Karina

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny prezent :) i przydatny do domku :), faktycznie od razu zrobiło się przytulnie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. No z tą niechęcią do robótek, to doskonale Cię rozumiem. Ja właśnie zastanawiam się za co się zabrać i najchętniej to za nic ;(. A dodatki faktycznie trafione i dopasowane. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nawet mam ochote do pracy, ale za cokolwiek bym sie nie wziela, to np. probke z welny pruje, bo nie pasuje mi do calosci, nie widze tego poprostu oczami wyobrazni! A pokoiki z mebelkami urocze! Zapraszam w wlnych chwilach do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana to jak ja teraz do Ciebie na kawkę wpadnę to idziemy bawić się domkiem z lalkami :) Jest świetnie.... no i sama postaram się kilka kolorowych rzeczy stworzyć , zawsze się coś przyda :)
    Widać aniołkowe buźki..... w końcu coś tam widać na tym kolosie

    OdpowiedzUsuń
  7. Prezenciki w domku jak znalazl! Rzeczywiscie uczynily go przytulnym, jeszcze bardziej:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne..jak byłam mała(tzn. młoda, bo zrośnięta nadal nie jestem)marzyłam o domku dla lalek, ale wtedy nie były tak powszechne jak teraz. Twój jest przepiękny...

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...