niedziela, 30 czerwca 2013

171. Postępy

Zgodnie z przewidywaniami, wczoraj wieczorem udało mi się skończyć stron nr 4 i zacząć następną. Oto zdjęcie "na gorąco"  ;)


Tak wygląda całość. A ponieważ pojawiło się pytanie o tył haftu, dziś pokazuję również "plecki" :


Przyznaję się bez bicia, że niewiele uwagi poświęcam tyłowi robótki, najważniejsze dla mnie jest tylko to, żeby się nie plątało i żeby nie było dyndających końcówek nitki, resztę mam , delikatnie mówiąc, w nosie. Ale wiem, że wiele z Was dba o wygląd plecków i właśnie dla takich osób jest to zdjęcie. Jak widać, przy stosowaniu metody parkowania nici z pewnością nie jest on idealny, ale myślę, że nie jest tak do końca tragicznie.
Na dzisiaj to tyle, następny post będzie pewnie również o Rubensie, bo wciągnęło mnie totalnie ;)

sobota, 29 czerwca 2013

170. Wakacje :)

Uff... nareszcie koniec przymusowych codziennych spacerków do szkoły. Dzieci wręcz nie mogły się doczekać końca apelu . Co prawda nie mają jakichś specjalnych planów wakacyjnych, ale w końcu mieszkanie nad morzem, blisko ogrodu zoologicznego, Aquaparku i innych atrakcji ma swoje zalety :)




A teraz z innej beczki... Wiem, że obiecałam Wam pokazać Rubensa dopiero, jak dokończę stronę., ale nie mogłam się oprzeć, bo... sama jestem zaskoczona :) Ale po kolei. Najpierw haftowałam "tradycyjnie", czyli wszystkie xxx najciemniejszego koloru, potem kolejnego itd. Ale trwało to okropnie długo. Same zmiany nici zajmowały co najmniej połowę czasu przeznaczonego na haft... Zaczynając stronę nr 4 , postanowiłam wypróbować metodę parkowania nici. Cóż, łatwo nie było, zwłaszcza w pierwszym dniu - rozpoczynanie nitek, szukanie kolorów - trochę czasu na to zeszło, właściwie cała niedziela. Pamiętam, że tego dnia wyhaftowałam tylko 3 rzędy krzyżyków. Parę dni zajęło mi też "przestawienie się" na inny sposób wyszukiwania wzrokiem symboli. A później... Zobaczcie :


To, co wyhaftowałam w niecałe 2 tygodnie, dotychczas zajmowało mi minimum miesiąc - same przyznacie, że to jednak różnica :) Codziennie starałam się zrobić min. 5 rządków, jak czasu było więcej, to i xxx przybywało. Na dzień dzisiejszy brakuje mi tylko 3 rządków do zakończenia kartki wzoru!! Sama jeszcze nie mogę uwierzyć, że tak szybko haftuje się tą metodą, no i żałuję, że nie odważyłam się wcześniej. Dodam tylko, że w chwili, kiedy robiłam to zdjęcie, na kanwie zaparkowanych było dokładnie 47 niteczek :) A te puste miejsca to po prostu pojedyncze krzyżyki innych kolorów, których nie opłaca się parkować, a które uzupełniam kiedy mam troszkę więcej czasu.
Liczę na to, że dziś uda mi się dotrzeć do końca i rozpocząć kolejną stronkę wzoru :)

niedziela, 23 czerwca 2013

169. Zakupy i prezenty

Słabo ostatnio u mnie z frekwencją na blogu, ale same wiecie, jak pogoda dopisuje, to i się w domu nie chce siedzieć :) Nazbierało się zatem kilka rzeczy, które powinnam Wam pokazać. Na początek nagrody z rozdawajki, które poleciały do zwyciężczyń:

- do Arabeski


- do Moniki


Obie obdarowane osóbki otrzymały już swoje paczuszki i z tego, co wiem, są zadowolone :)

A teraz zakupy, jakie poczyniłam w ubiegłym tygodniu. Pierwsza przesyłka dotarła do mnie z Magicznego Haftu - przecudnej urody kanwa opalizująca i błękitna, kilka innych kawałków Aidy, taśma to haftowania i dwa fartuszki na butelki:


Do tego złota tasiemka,dzwoneczki i śmieszne koraliki z buźkami, a zestawik był niespodziewajką dołożoną od przemiłej sprzedawczyni :)


Jeśli jeszcze ktoś nie był w tym sklepie, zapraszam do odwiedzenia, do końca czerwca wysyłka gratis ;)

Druga zamówiona paczuszka była z Haftix-a - również same śliczności -  mulinka, koraliki, srebrny spieralny ołówek i bazy do biżuterii:


Koraliki Mill Hill potrzebne mi będą przy pewnym ambitnym projekcie. Z początku zastanawiałam się nad kupnem jakichś polskich, podobnych kolorem, ale nie żałuję, że zdecydowałam się jednak na oryginalne. Zdjęcia nie oddają nawet w jednej czwartej ich prawdziwej urody!!! Do projektu brakuje mi jeszcze nici Kreinika, ale w jedynym polskim sklepie, w którym je znalazłam, cena zwala z nóg, i oczywiście nie mają dostępnych tych kolorów, których potrzebuję :/  Tu zwracam się z prośbą do Was - może znacie jakieś internetowe pasmanterie, w których te nici są dostępne? Będę wdzięczna za informacje :)

Na robótkowym froncie na razie nic nowego - dłubię powolutku swoje UFOki, a dokładniej Japoneczki i Rubensa. Rubensa w południe, kiedy świeci słoneczko a najmłodszy ucina sobie drzemkę, Azjatki wieczorkiem. Pokazywać nie ma co, bo postępy niewielkie, jak uda mi się skończyć kolejną stronę Rubensa, to Wam pokażę ;)

I na koniec jedno zasadnicze pytanie - CZY KTOŚ WIE, GDZIE W CHWILI OBECNEJ PRZEBYWA MOJA WĘDRUJĄCA KSIĄŻKA???

wtorek, 18 czerwca 2013

168. Odświeżanie.. a może recykling?

Witam Was moi kochani :) Dziś pogoda nas nie rozpieszcza - pochmurno od samego rana, a w radiu straszą burzami. Chociaż właśnie się nieco przejaśniło, może nie będzie tak źle ;)

Odnośnie tytułu - chcę Wam dziś pokazać, jak udało mi się "odnowić" dżinsy, by zyskały nieco oryginalności. A dlaczego recykling? Ponieważ większość koralików pochodzi z nienadającej się już do użytku koszulki ;) Jak widać na pierwszym zdjęciu, koraliki i cekiny już wcześniej zdobiły owe spodnie, jednak po wielokrotnym praniu straciły swój blask, a nawet kolor. Postanowiłam więc użyć tych, które już były sprawdzone w praniu i mam pewność, że się nie spiorą :) Efekty oceńcie same :)





Ach, i jeszcze fotka mojego prezentu od Milki :


Samodzielnie wykonała takie oto mydełko w moim ulubionym kolorze :) Jest tak piękne, że aż szkoda mi je otworzyć, a co dopiero używać! Na razie poleży więc na półeczce, ozdabiając łazienkę :)

W jednym z gdańskich Empików zostały przecenione o połowę wszystkie obcojęzyczne gazetki robótkowe, oczywiście nie mogłam nie ulec pokusie, zaopatrzyłam się w dwie, tym razem "niekrzyżykowe" :)



Na dziś już dość zdjęć cobyście mi tu nie pousypiali ;)
W ubiegłym tygodniu wysłałam paczuszki do zwyciężczyń mojej rozdawajki, niestety nie mam jeszcze informacji o tym, że dotarły do adresatek, więc z publikacją zawartości zaczekam do następnego postu :)

niedziela, 9 czerwca 2013

167. TUSAL i Koci SAL czerwcowy

Witam w ten słoneczny dzionek. Od razu przepraszam za długą nieobecność, życie sprawia mi ostatnio niespodzianki ;) Nieplanowany wyjazd do stolicy pokrzyżował moje hafcikowe plany, i tu moje przeprosiny kieruję do osób, które czekają na przesyłki ode mnie - w tym tygodniu na pewno wyślę nagrody z rozdawajki, czekajcie zatem cierpliwie :)

Najpierw zaległe zdjęcie słoiczka - powinno być wczoraj, ale jakoś nie mogę do ładu dojść ostatnio ze wszystkim ;)


Teraz Koci SAL Retro - czerwcowy kociak w towarzystwie pszczółek. Kończony dosłownie przed paroma minutami ;)



A teraz baardzo spóźnione zdjęcie. Królicza rodzinka, którą otrzymałam od Szycie Isabell w zamian za nakrętki zbierane na szczytny cel :) Spójrzcie sami, czy nie są urocze?


Chciałam Wam jeszcze pokazać, jaki wspaniały prezent dostałam od córci z okazji Dnia Matki, niestety mój aparat postanowił zastrajkować :( Moze następnym razem się uda...
Zmykam teraz do nadrabiania zaległości na Waszych blogach :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...