środa, 29 stycznia 2014

209. Walka z UFOkami

Witam po kolejnej dłuższej przerwie. Mimo, że są ferie, a właściwie już prawie się kończą, to czasu nadal u mnie jak na lekarstwo. Jeszcze do tego niemiłe przygody ostatnio mnie spotykają :( Wystarczy trochę śniegu i brak wyobraźni u kierowcy, by szukać blacharza i lakiernika. Ja się zatrzymałam na czerwonym świetle, facet za mną już nie zdążył... Na szczęście nikt nie ucierpiał, tylko auta poobijane, mimo to od tego czasu wolę po mieście poruszać się autobusem, przynajmniej dopóki śnieg nie zniknie...
Wracając do tytułu posta - troszkę podłubałam Ratusz , pokazuję więc postępy:

Jakoś tak krzywo zdjęcie wyszło, ale widać, że coś tam przybyło :)
Nie pamiętam, czy pisałam Wam, że każdym haftem zajmuję się przez tydzień, a potem biorę kolejny. Metodę tę odgapiłam trochę od Kasi, z tym, że ona zmienia hafciki co 3 dni. Ja termin troszkę wydłużyłam, bo prace są na tyle duże, że po 3 dniach to niewiele przybywa, po tygodniu przynajmniej widać różnicę :)

Dziękuję za liczne trzymanie kciuków, mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam to w Waszym robótkowaniu ;) Staram się też do Was regularnie zaglądać, mimo to jestem ciągle dwa dni do tyłu z Waszymi postami, wybaczcie więc, że nie wszędzie zostawiam po sobie ślad.

magdusiaa - do bogini potrzeba według rozpiski siedmiu różnych kolorów Kreinika, więc mimo wszystko jest to spory wydatek
pomieszane-poplątane - nie wszystkie sobie wymyśliłam, część prac jest "na zlecenie" krewnych. Właściwie dla siebie haftuję tylko kartę kolorów, ów tajemniczy projekt, i dwie prace, których jeszcze nie zaczęłam - bogini i uliczka.

Zmykam teraz, jutro prezentacja słoiczka Tusalowego, więc będzie kolejny post :)

10 komentarzy:

  1. Super sposób na haft, a najlepszy moment to pewnie finisz :)
    Jazda po mieście to tragedia, drogowcy jak zwykle zaskoczeni, no bo kto to mógłby przypuszczać, ze w styczniu spadnie śnieg ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie zdarzenia drogowe to nic przyjemnego.
    Postępy widać jak najbardziej! Już ten fragment zapowiada piękną całość.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezła metoda, ja od niedawna też zaczęłam zmieniać hafty, u mnie też wychodzi mniej więcej raz na tydzień zmiana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, nie zazdroszczę stłuczki. To na pewno nic przyjemnego, nerwy i niepotrzebny wydatek. Mam nadzieję, że jednak obeszło się bez większych troski i wszystko pójdzie gładko. A co do haftów to postępy widać, i fajnie, że masz swój system na ogarnięcie tego wszystkiego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio dochodzę do wniosku, że brak wyobraźni to plaga naszych czasów :(
    podoba mi się pomysł ze zmiana haftów, chyba też spróbuję :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o takiej porze roku łatwo o nieszczęście, dobrze że tylko samochód ucierpiał. Dzięki częstym zmianom haft nie zdąży Ci się znudzić :))

    OdpowiedzUsuń
  7. no proszę cóż za system i jak widać się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też haftuję kilka rzeczy równolegle, ale bez konkretnego systemu, po prostu to na co akurat mam ochotę, albo na co wzrok mi pozwala :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się że i Ty skorzystałaś z mojej metody przechodzenia z hafciku w hafcik. Ratusz będzie piekny :) Dobrze że jesteś cała i zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam obecnie chyba z 8 hafcików rozpoczętych..w porywach do 10:)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...