środa, 5 marca 2014

216. Dawno, dawno temu...

Nie, bajki nie będzie ;) Tytuł posta sugeruje raczej czas powstania haftów, które chcę Wam dziś pokazać. Nie pamiętam, który dokładnie to był rok, wiem, że chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej. Haftowanie było wtedy dość "wstydliwym" hobby, ponieważ w owym czasie młodzież zajmowała się raczej kolekcjonowaniem kaset ulubionych zespołów, oblepianiem każdego skrawka ściany plakatami gwiazd i namiętnym słuchaniem kaset podczas lekcji z ukrytego w kieszeni Walkmana... Zapowiada się długa historia, lepiej zaparzcie sobie kawkę, zanim zaczniecie czytać ;)
Otóż, jak już kiedyś tam na blogu wspominałam, igłę w ręku miałam od zawsze. Mama często w żartach wspominała, jak to w pierwsze urodziny zamiast kasy złapałam szpulkę nici, co stanowczo zakończyło plany o byciu piękną, mądrą i bogatą... A tak na serio - szyciem zajmowała się moja babcia, mama wolała robótki na drutach, tato był osobą, która potrafiła używać maszyny do szycia i często szył pościel, skracał spodnie czy nawet odnawiał stare meble, szyjąc do nich nową tapicerkę. Tak więc szycie mam jakby "w spadku" po krewnych hihi. Z początku nie pozwalano mi brać do ręki nożyczek ani igły, pozostawało mi tylko związywanie różnych szmatek, by ubrać lalkę i misia. Pierwszym "prawdziwym", uszytym przeze mnie ubrankiem była kurtka dla Barbie, którą pokazywałam Wam tutaj (mam ją do tej pory!!!). Ubranek powstawało coraz więcej, a ja zachłannie chowałam każdy, najmniejszy nawet skrawek materiału, jaki zostawał po szyciu taty. Z czasem wyrosłam z lalek, więc porzuciłam szycie na rzecz haftu. Zaczęło się od lekcji ZPT, kiedy trzeba było uszyć poduszkę na szpilki z wyhaftowanym na niej monogramem patrona szkoły. Na początku były to malutkie serwetki z nadrukowanym wzorem, których było pełno w kioskach ( ech, szkoda, że teraz w kioskach nie sprzedają zestawów do haftu...).  Mama, babcia i sąsiadka obdarowywały mnie trzymanymi w pudełkach skarbami - cekinami, koralikami, muliną. O internecie wtedy jeszcze nikt nie śnił, więc wzory przerysowywałam sobie z książek, komiksów i gazet. Raz tato przytargał do domu całą teczkę skserowanych wzorów na haft kaszubski. Z tych właśnie wzorów powstał komplet sześciu serwetek i jedna duża serweta na stół. O hafcie kaszubskim nie miałam zielonego pojęcia, wzory były czarno-białe, więc kolory wybierałam sama. Oto, co wyszło:


Jak widać, czas nie obszedł się z tkaniną łagodnie ( tylko taki szary materiał wolno mi było używać do haftu, białe prześcieradła były rarytasem ) ale haft przetrwał w dość dobrym stanie. Serwetki były ( i są do tej pory ) normalnie użytkowane w domu Rodziców, duża serweta gdzieś zaginęła w przepastnych głębinach szafy i wciąż mam nadzieję, że mama ją odnajdzie i przyśle zdjęcie, bo na niej użyłam jeszcze innego wzoru.
Koszmarnie długi dziś post wyszedł, a wcale tego nie planowałam. Jakoś tak wyszło w trakcie pisania. Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca czytania :)

14 komentarzy:

  1. u mnie było dość podobnie: babcia wyszywała, mama robiła na drutach ;) Ja pierwszy swój haft wyszyłam mając lat 7 i drugi w gimnazjum na technice (dawne ZPT) i od tego momentu już cały czas wyszywam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hafty ładne :) I nawet kolorystycznie aż tak bardzo nie odbiegają od oryginałów :) Ja gdzieś ostatnio widziałam wzory rodziców odrysowywane z gazet z dawnych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super historia :) Rajku... a ja pamietam, ze w podstawowce na zadanie domowe z techniki trzeba bylo przyniesc skrawek materialu a na nim rozne sciegi... Nie moglam na to patrzec i oddalam komus do zrobienia :D :D Tak samo bylo z pudelkiem z pocztowek - trzeba bylo je 'uszyc'!... Oddalam kolezance! I nigdy by mi do glowy nie przyszla mysl o haftowaniu, a tu gimnazjum i poczatek pasji... Babcia robi na drutach, mamcia w mlodosci serwetki, troche haftu plaskiego i druty :D

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaa! A Ty wiesz, że ja na ZPT też robiłam serwetkę z kaszubskim wzorem? Tylko trochę inny motyw niż Ty :D Jak ją gdzieś odkopię to się pochwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, jak miło się wspomina i wyciąga stare hafciki! U mnie było podobnie od najmłodszych lat ciągnęło mnie do rękodzieła :)) ale i czasy były takie, że trzeba było umieć sobie coś zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też wyszywałam wzory kaszubskie we wczesnej młodości! Fajnie, że u ciebie się zachowały. Kolorystykę dobrałaś bardzo dobrze.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie druty, szydełko czy haft płaski były od zawsze. Pamiętam jak mama wieczorem siadała w fotelu i śmigała :) A wzory na obrusy odbijała za pomocą żelazka :) Teraz to co mamy i na co możemy sobie pozwolić to niebo i ziemia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie w domu też zawsze było dzierganie. Babcia robiła na drutach i szydełku, dziadek był krawcem a mama mnie nauczyła haftować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Milo powspominać, mnie nie wróżono kariery hafciarski he he , mama byla szwaczką, tata krawcem , babcia cos tam haftowała,ale raczej widzialam ja z drutami , które swego czasu byly u mnie priorytetem. Ale pasją haftu zaraziła mnie ciocia chrzestna pokazując mi cuda z niemieckich gazetek hafciarskich. Ale i tak moja mama nie wróżyła z tego niczego hi hi. Jednak sie myliła. Nie pamietam czy kiedykolwiek wyszylam wzorki haftu kaszubskiego , ale skserowane inne wzory mam do tej pory. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakbym czytała o sobie tylko ze mój dziadek był zawodowym krawcem. Wspaniały haft:)
    http://kuferekloreny.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale wspomnienia.Po komentarzach widzę ,że prawie wszystkie mamy korzenie dziergaczek, chociaż taki haft i ja w mojej dalekiej młodości wyszywałam, i wszystko wskazywało, że pójdę tą drogą. Jednak nagle pojawił się haft krzyżykowy, kiedy nastąpi nim przesyt, pomyślę o płaskim.
    Pozdrawiam!.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miło tak powspominać. Zdolna kobietka jesteś :) Ja od najmłodszych lat robiłam ciuszki dla lalek na szydełku.

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne i miło znaleźć takie skarby...u mnie nikt nie ma korzeni robótkotwórczych...chyba jestem pierwsza hihi

    OdpowiedzUsuń
  14. To też i mój życiorys (prawie).... ! Myślę, że haft Kaszubski musiałaś gdzieś podglądać, bo był wszechobecny i stąd dobór kolorów prawie identyczny.... Serwetek z kiosku nie pamiętam (?) O internecie wtedy już śniłam, właściwie wymyśliłam go. (chciałam mieć książkę w której zawsze są odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania - czyż to nie o internecie marzyłam?) Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...