piątek, 25 kwietnia 2014

219. Wystawa Dni Kraftu i kilka słów ode mnie

Wybaczcie mi kolejną długą absencję w blogowym światku. Niestety, życie lubi zaskakiwać nas w najmniej oczekiwanym momencie, i to nie zawsze przyjemnie... Wiele spraw się nałożyło w ostatnim czasie, dlatego nie mam czasu na buszowanie w sieci ani na haftowanie. Zdążyłam przed świętami wyskoczyć na godzinkę na wystawę - zdjęcia możecie obejrzeć o tutaj . Nie wrzucam na bloga, bo jest ich całkiem sporo, mogę za to napisać, że znowu się rozczarowałam. Wszystkiego było jeszcze mniej, niż w ubiegłym roku. Stojaki z pracami ustawione tak blisko siebie, że zdjęcia musiałam robić pod kątem :( Prace ładne, hafty prawie wszystkie z nowego katalogu DMC, ale... 99% naszego rękodzieła to krzyżyki??? Zaledwie kilka hafcików hardangerowych i jeden - dosłownie JEDEN haft wykonany cieniowaniem. Poza tym szydełko z dość mocnym naciskiem na reklamowanie Zpaghetti i MyBoshi, jedna Pani z frywolitkami (ta sama, co w ubiegłych latach, robi cudeńka, a ja nie mam pojęcia, czy jej prace można obejrzeć gdzieś w internecie) i zawsze to samo stanowisko z akcesoriami do decoupage'u. Krótko mówiąc, czuje ogromny niedosyt i rozczarowanie, poważnie zastanawiam się, czy w przyszłym roku w ogóle warto będzie jechać...
Córcia frywolitkami była tak oczarowana, że wygrzebała z portfela wszystkie swoje zaoszczędzone drobniaki i zakupiła takie oto śliczne kolczyki:
które oczywiście od razu musiała założyć:

Na razie to wszystko, mam trochę zaległości jeśli chodzi o pokazywanie postępów w pracach, ale może to trochę potrwać. Do Was też już od co najmniej miesiąca nie zaglądałam :( Dziewczyny poprzysyłały mi również wymiankowe cudeńka, które postaram się Wam wkrótce pokazać.

5 komentarzy:

  1. Motylek z poprzedniego posta bajeczny :) Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy ;) A kolczyki frywolitkowe - wprost dla Córki stworzone!

    Natomiast moje przemyślenia nt wystawy - Uważam że błędem organizatorów jest wystawianie tych samych prac przez X lat w tych samych miejscach.
    Ja np wystawę mogę "obejrzeć" tyko za pośrednictwem blogów, gdyż do Gdańska, Warszawy czy na Śląsk nieco mi zadaleko by jedną wystawę zwiedzić.Wiem, że podyktowane jest to ekonomią (duże miasto - dużo ludzi), ale nie zaszkodziłoby gdyby wystawa odwiedziła inne miejsca i np do Gdańska wróciła po 2-3 latach. Przez ten czas myślę, że dokonałaby się samoistna wymiana ekspozycji i mieszkanki tychże centrów nie czułyby się zawiedzione.
    Dla objaśnienia przykładu - w mieście mym rodzinnym są ciekawe muzea. Mimo, że interesuję się historią, nie chodzę do nich zbyt często. I nie dlatego że cena biletów taka a taka, tylko właśnie dlatego, że większość eksponatów jest mi znana. Co prawda są i nowe, a te stare piękne, ale wystarczy mi jak pójdę do danego muzeum raz na 2-4 lata i będę wiedziała co się zmieniło.
    Wiem, że wystawy cykliczne rządzą się innymi prawami niż wystawy stałe, jednakże dzieł sztuki hafciarskiej nie wykonuje się w 3 minuty, nieraz trwa to miesiącami a wystawa craftu ma ukazać piękno tej sztuki

    Uff alem się rozpisała :D
    Komentarzowa-notka postowa :D

    Pozdrawiam serdecznie
    Nimidaris

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej córcia zadowolona :)) kolczyki śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolczyki superowe, a corcia śliczna

    OdpowiedzUsuń
  4. No, powiem, że sama bym się rzuciła na takie kolczyki.:) Urocza dziewczynka.:)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...