poniedziałek, 31 marca 2014

218. Zdeczko spóźniony TUSAL i motylek c.d.

Przepraszam za jeden dzień opóźnienia, mam nadzieję, że Organizatorka mi wybaczy :)
Oto bohater dzisiejszego posta:


Jak widać, wykorzystuję każdą wolną chwilkę, wobec czego zaniedbuję Was i Wasze blogi :( Obiecuję wkrótce to nadrobić, tymczasem już jutro mój pierworodny będzie pisał test szóstoklasisty (i to nie żart primaaprilisowy), trzymajcie więc kciuki, żeby mu dobrze poszło :)

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, za to, że mimo mojej nieobecności zaglądacie tu i zostawiacie parę słów. Widzę, że motylek bardzo Wam przypadł do gustu, więc dziś kolejne fotki dla zainteresowanych:


I co myślicie o takim połączeniu kolorów? Chociaż zdjęcie nie oddaje ich prawdziwej barwy, to może napiszę, że użyłam nici DMC o numerach:  3844, 3845, 3846, 964, 3812, 958 i 959. Na górną część skrzydeł jeszcze nie mam pomysłu, może coś mnie najdzie podczas haftowania drugiej strony ;)


czwartek, 27 marca 2014

217. Na szybko

Przepraszam Was wszystkich za moją nieobecność w blogowym światku, ale jako matka szóstoklasisty mam ostatnio czas wypełniony odwiedzaniem gimnazjów, szukaniem garnituru na bal dla mojego chudzielca i milionem innych szkolnych spraw :( Na hafciki pozostaje mi niewielki skrawek doby, ledwie dziś udało mi się wyskrobać chwilkę na wrzucenie zdjęć. Wiele opisywać nie będę, bo i nic nie ukończone, tylko niewielkie postępy.

Ratusz:


Karta kolorów - strona 3:


I motylek:


Hihi motylek całej sesji się doczekał ;) 
Uciekam już, ale obiecuję, że zajrzę do Was jak tylko mi czas pozwoli :)


środa, 5 marca 2014

216. Dawno, dawno temu...

Nie, bajki nie będzie ;) Tytuł posta sugeruje raczej czas powstania haftów, które chcę Wam dziś pokazać. Nie pamiętam, który dokładnie to był rok, wiem, że chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej. Haftowanie było wtedy dość "wstydliwym" hobby, ponieważ w owym czasie młodzież zajmowała się raczej kolekcjonowaniem kaset ulubionych zespołów, oblepianiem każdego skrawka ściany plakatami gwiazd i namiętnym słuchaniem kaset podczas lekcji z ukrytego w kieszeni Walkmana... Zapowiada się długa historia, lepiej zaparzcie sobie kawkę, zanim zaczniecie czytać ;)
Otóż, jak już kiedyś tam na blogu wspominałam, igłę w ręku miałam od zawsze. Mama często w żartach wspominała, jak to w pierwsze urodziny zamiast kasy złapałam szpulkę nici, co stanowczo zakończyło plany o byciu piękną, mądrą i bogatą... A tak na serio - szyciem zajmowała się moja babcia, mama wolała robótki na drutach, tato był osobą, która potrafiła używać maszyny do szycia i często szył pościel, skracał spodnie czy nawet odnawiał stare meble, szyjąc do nich nową tapicerkę. Tak więc szycie mam jakby "w spadku" po krewnych hihi. Z początku nie pozwalano mi brać do ręki nożyczek ani igły, pozostawało mi tylko związywanie różnych szmatek, by ubrać lalkę i misia. Pierwszym "prawdziwym", uszytym przeze mnie ubrankiem była kurtka dla Barbie, którą pokazywałam Wam tutaj (mam ją do tej pory!!!). Ubranek powstawało coraz więcej, a ja zachłannie chowałam każdy, najmniejszy nawet skrawek materiału, jaki zostawał po szyciu taty. Z czasem wyrosłam z lalek, więc porzuciłam szycie na rzecz haftu. Zaczęło się od lekcji ZPT, kiedy trzeba było uszyć poduszkę na szpilki z wyhaftowanym na niej monogramem patrona szkoły. Na początku były to malutkie serwetki z nadrukowanym wzorem, których było pełno w kioskach ( ech, szkoda, że teraz w kioskach nie sprzedają zestawów do haftu...).  Mama, babcia i sąsiadka obdarowywały mnie trzymanymi w pudełkach skarbami - cekinami, koralikami, muliną. O internecie wtedy jeszcze nikt nie śnił, więc wzory przerysowywałam sobie z książek, komiksów i gazet. Raz tato przytargał do domu całą teczkę skserowanych wzorów na haft kaszubski. Z tych właśnie wzorów powstał komplet sześciu serwetek i jedna duża serweta na stół. O hafcie kaszubskim nie miałam zielonego pojęcia, wzory były czarno-białe, więc kolory wybierałam sama. Oto, co wyszło:


Jak widać, czas nie obszedł się z tkaniną łagodnie ( tylko taki szary materiał wolno mi było używać do haftu, białe prześcieradła były rarytasem ) ale haft przetrwał w dość dobrym stanie. Serwetki były ( i są do tej pory ) normalnie użytkowane w domu Rodziców, duża serweta gdzieś zaginęła w przepastnych głębinach szafy i wciąż mam nadzieję, że mama ją odnajdzie i przyśle zdjęcie, bo na niej użyłam jeszcze innego wzoru.
Koszmarnie długi dziś post wyszedł, a wcale tego nie planowałam. Jakoś tak wyszło w trakcie pisania. Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca czytania :)

niedziela, 2 marca 2014

215. Druga część przydasiowej wymianki

Zanim jednak przejdę do właściwego tematu, chciałabym coś wyjaśnić. Chodzi o podstawki pod jajka. Bardzo się cieszę, że się Wam tak spodobały, ale pomysł na nie nie wyszedł z mojej głowy. Jak już kiedyś pisałam, dostałam wzór i kanwę z opisem wykonania tychże podstawek jako gratis do zakupów w sklepie Coricamo. Chcę tą kwestię sprostować, bo Wasze komentarze pozwalają myśleć, iż to ja jestem autorką pomysłu na podstawki, a wiecie, jak to jest - ktoś zajrzy, przeczyta i "uprzejmie doniesie", a tu przecież prawa autorskie i tak dalej... Same wiecie, ilu takich uprzejmych Anonimów czyha tylko na okazję, by uchwycić się jakiejś błahostki i napisać zjadliwy komentarz. 
No, skoro sprawa wyjaśniona, mogę wrócić do sedna dzisiejszego postu, czyli kolejnej porcji przydasi. Udało mi się znowu co nieco wygrzebać, tym razem mulinkę. I tu informacja dla Was, żebyście nie zwracały uwagi na numerki umieszczone na bobinkach, bo większość z nich była używana więcej niż raz i numerek na bobince niekoniecznie musi się zgadzać z jej zawartością. Mulina jest różnych firm: Ariadna, DMC, Madeira, Trebizond i inne bliżej nieznanego pochodzenia. 
Przypominam zasady:
- osoby chętne do wymianki proszę o pozostawienie informacji w komentarzu z zaznaczeniem, które przydasie ją interesują
- jeśli będzie kilka chętnych na jeden zestaw, otrzyma go osoba, która jako pierwsza napisała komentarz,
- po pozostawieniu komentarza proszę o kontakt mailowy w celu wymiany danych adresowych,
- jedna osoba może wybrać maksymalnie dwa zestawy.
 No to zaczynamy :)

 Zestaw 1:szarości

Zestaw 2: czerwienie

Zestaw 3:brązy

Zestaw 4: beże i brązy

Zestaw 5: błękity

Zestaw 6: pomarańcze

Zestaw 7: róże

Zestaw 8: multikolor

Zestaw 9: igły do haftu gobelinowego grube

Zestaw 10: włóczka
włóczka raczej sztuczna, choć nie jestem pewna, czarna i fioletowa, nieregularnej grubości, włochata
tu zbliżenie

To wszystko na dziś, wracam do dłubania swoich WIPów ;)

sobota, 1 marca 2014

214. TUSAL po raz trzeci

Dziś na szybko wpadam, by dopełnić obowiązków i od razu przepraszam za długą nieobecność. Postaram się wykroić na dniach trochę czasu na napisanie kolejnego postu wymiankowego.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...