sobota, 28 czerwca 2014

228. TUSAL i szkoła

Kolejna odsłona mojego hafciarskiego słoiczka, tym razem mniej spóźniona niż ostatnio ;)


Troszkę niteczek przybyło przy wykańczaniu motylka i Ratusza.

A teraz druga część tytułu - szkoła. A raczej jej koniec. Tak się złożyło, że w tym roku wszystkie moje dzieci zakończyły pewien etap edukacji, jednocześnie rozpoczynając kolejny. 
Pierwsze oficjalne pożegnanie odbyło się w żłobku. Mój najmłodszy potomek oficjalnie pożegnał swoją grupę i został pasowany na Żaczka-Przedszkolaczka:

Jakość niestety nie najlepsza, ponieważ jest to tylko skan zdjęcia wykonanego przez jedną z mam dzieciaczków i wklejonego do pamiątkowego albumu. A tu chwila samego pasowania :


Tuż po uroczystości przyszła kolej na najstarszego syna. On żegnał się ze szkołą podstawową. Z dumą muszę oznajmić, iż ukończył on szkołę z wyróżnieniem i średnią ocen 5,54. Mile zaskoczyła nas dyrekcja szkoły, gdy podczas wyczytywania nazwiska ucznia dodała "z rodzicami" i wręczyła na ręce małżonka list gratulacyjny :)


Ostatnie pożegnanie odbyło się u córki, która ukończyła trzecią klasę i przeszła na kolejny etap - nowe przedmioty, nowi nauczyciele i wychowawca klasy. I tu również miałam powód do dumy - Milka napisała najlepiej ze wszystkich trzecioklasistów test z języka angielskiego :)


No dobra, chyba wystarczy tego chwalipięctwa, czas wracać do dzisiejszych zajęć, czyli porządkowania szkolnych szpargałów...

Anek73, Promyk, Iskierka, Wiktoria - bardzo dziękuję :)
Elunia - Tobie dziękuję podwójnie ;)
bozenawdaniec. - hafcik muszę wyprać, ponieważ zaczęłam go kilka lat temu i przez ten czas zdążył się nieco ubrudzić. Właściwie to pranie polega na namoczeniu w ciepłej wodzie i delikatnym praniu ręcznym, więc nic nie ulega zniszczeniu :)
lorena24 - pochwałą z Twoich ust jest dla mnie szczególnie cenna, bo to Ty jesteś dla mnie niedoścignioną mistrzynią haftu :)
Anna - mam zaczętą jeszcze Bazylikę w Licheniu, a reszta serii na razie musi poczekać :)

wtorek, 24 czerwca 2014

227. Kolejny UFOk skończony :)

Witam tak szybciutko, bo koniec roku szkolnego (i żłobkowego) obfituje w przeróżne sprawy "na wczoraj". Udało mi się wreszcie dokończyć Poznański Ratusz. Tu jeszcze bez konturów:


I z konturami. Zdjęcie trochę gorsze wyszło, bo robione już przy sztucznym oświetleniu:


Teraz tylko pranie, prasowanie i oprawianie :)

Dziękuję za przemiłe komentarze odnośnie motylka, cieszę się, że Wam się spodobał. Nieskromnie muszę przyznać, że mi też efekt końcowy się podoba, choć niektóre miejsca nie wyszły tak, jak chciałam. Jak to mówią "Praktyka czyni mistrza", więc kolejny haft cieniowany powinien wyjść lepiej ;)
Pozdrawiam Was cieplutko mimo dość chłodnej aury na zewnątrz i obiecuję znaleźć wolną chwilę, by zajrzeć do Was :)


poniedziałek, 16 czerwca 2014

226. Motylek skończony :)

Dziś bardzo szybki wpis, bo obowiązki wzywają. Wczoraj udało mi się wreszcie postawić ostatni ścieg na motylku :) Na zdjęciach jeszcze przed praniem i prasowaniem, bo spieszyłam się, żeby Wam go pokazać ;)



piątek, 6 czerwca 2014

225. Bardzo spóźniony TUSAL i girlanda

Właściwie to termin był ponad tydzień temu, ale przez moją dość liczną teraz rodzinkę, całkiem zapomniałam pstryknąć zdjęcie. Trudno też znaleźć mi chwilkę na haft, nie wspominając już o wizytach u Was :( Może Organizatorka wybaczy mi to opóźnienie.
Słoiczek na dzień dzisiejszy prezentuje się tak:


Niewiele przybyło, bo od dobrych trzech tygodni próbuję skończyć mój UFOkowy Ratusz. Zostało mi zaledwie około 500 krzyżyków i kontury, ale jak postawię 10 dziennie to już mogę to uznać za sukces...

Jest jedna rzecz, którą mogę Wam zaprezentować, a która powstała jeszcze na początku maja. Pewnego wieczoru, oglądając z Małżem film,  wycinałam kształty kwiatków z filcu. Filc zamówiłam w ubiegłym roku przez internet z nadzieją na wykorzystanie przy wykańczaniu moich hafcików, jednak okazało się, że jest to filc sztuczny, bardzo sztywny i w dodatku w kolorach mocno odbiegających od tych prezentowanych na zdjęciach. Wybrałam więc te najbardziej wiosenne, i zainspirowana propozycją z gazetki, tak sobie siedziałam i wycinałam. Drugiego wieczoru nastąpiło zszywanie. Kwiatków powstało 30 sztuk, a z nich kolorowa girlanda. Na zdjęciach jeszcze "na leżąco", w promieniach majowego słoneczka, ostatecznie zawisła na brzegu łóżka córki.




Uff... Dotarłam do końca. Wierzcie mi lub nie, ale pisałam ten post prawie trzy godziny, w przerwach pomiędzy karmieniem Tygryska, zaganianiem dzieci do łóżek i odgrzewaniem Małżowi obiadu. Muszę Wam zakomunikować, że na razie ta częstotliwość ( a raczej jej brak) dodawania nowych wpisów raczej się utrzyma, przynajmniej dopóki szkoła się nie skończy. Dziękuję Wam, że mimo mojej nieobecności nadal ze mną jesteście.
A, i widzę, że już niedługo kolejna osoba złapie licznik :) Życzę powodzenia i czekam na maila od szczęściarza ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...