czwartek, 31 lipca 2014

232. Księżniczka

Księżniczka to mały hafcik wybrany przez Milkę z mini zestawów DMC. Tak wygląda z wszystkimi krzyżykami:
A tu już z konturami:
Jeszcze nie wiem, do czego wykorzystam ten hafcik, na razie dołączył do reszty maleństw w pudełku z "gotowcami".
Kolejny SALowy koktajl również czeka na wykorzystanie:
Dzięki ostatnim burzom powstała jeszcze, dawno obiecana synowi, "Doktorowa" zakładka:
Pogorszenie się pogody jak widać ma znaczny wpływ na wzrost liczby wykonanych haftów ;) UFOkami też się zajmowałam, jednak postępy są nieznaczne, nie warto na razie ich pokazywać.



niedziela, 27 lipca 2014

231. TUSAL i reszta zaległości

Kolejna odsłona słoiczka, tym razem w towarzystwie kolorowego hafciku dla Milki:


Ukończony Tajemniczy SAL z Facebooka:


I SALowy koktajl:


Na dziś to wszystko, bo duchota taka, że nic się nie chce...


sobota, 26 lipca 2014

230. Obiecane zdjęcia :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, fajnie, że spodobał się Wam mój ekonotes :)
Zapowiada się długi post, radzę więc zaparzyć sobie dobrą kawusię, żeby nie przysnąć ;) Niestety, mój komp nie nadaje się raczej do reanimacji :( Mimo dobrego antywirusa zagnieździło się w nim jakieś bliżej nie znane cholerstwo, a pomóc może tylko całkowite przeinstalowanie systemu. Oznacza to dla mnie utratę wszystkich zdjęć i wzorów do haftu. Aby temu zapobiec, przenoszę wszystkie pliki na wirtualny dysk, a że nazbierało się tego mnóstwo przez pięć lat, zapowiada się masa roboty... Zmuszona jestem na razie korzystać z lapka Małża, co nie bardzo mi odpowiada, ale jak się nie ma, co się lubi...

No to lecimy z fotkami :)

Najpierw Rubens. Strona nr 8:

I całość:

Teraz SALowy drink. Najpierw bezkształtna kolorowa plama:


I po dodaniu konturów:

Kolejne dwa są już gotowe, tylko jeszcze bez zdjęć, bo czekają w kolejce do prasowania.

A taka oto filcowa panienka powstała dzisiaj rano dla Emilki:


Jeszcze moja nagroda od Promyka:


Oczywiście po słodkościach pozostało jedynie wspomnienie. A adresownik już powoli zaczyna się wypełniać nazwiskami :)

Zdjęciami działki nie będę Was tu zasypywać, wszystkie możecie sobie obejrzeć o tutaj, więc tylko w bardzo dużym skrócie: w ubiegłym roku było tak

a teraz jest tak


Dużo jeszcze pracy przede mną, by wyglądała tak, jak sobie wymarzyłam, ale już jest gdzie odpocząć w weekend :)

Trochę chaotyczny post dziś mi wyszedł, wybaczcie. Chyba wyszłam z wprawy ;) Na koniec specjalnie dla Was "kawka" od mojego Miśka:


W dodatku z mlekiem! Wierzcie mi, to najpyszniejsza kawa, jaką w życiu piłam ;)


czwartek, 17 lipca 2014

229. Wakacje

Oczywiście jak dla kogo, bo kto ma wolne ten ma... Obiecałam Wam, że będę się pojawiać częściej, a tu guzik z pętelką. W dodatku z odwiedzaniem Waszych blogów też jestem do tyłu, i to ładnych parę tygodni. Wszystko przez wydeptywanie ścieżek od lekarza do lekarza. Ale nie o tym chciałam pisać.

Jak tylko pogoda dopisuje, jeździmy z dziećmi na działkę - usuwanie korzeni rozrośniętej na prawie całej powierzchni paproci zajmuje mi 90% czasu. Gdyby mi ktoś powiedział, że na kawałku trawnika wielkości 50x50 cm wykopię z ziemi cztery wiadra (takie 10litrowe) korzeni i pędów, postukałabym się w czoło... 

Reszta czasu to zbiory :) Co prawda niewielkie, bo większość krzewów owocowych była tak zdziczała, że musiałam je ostro przyciąć, mimo to kilka słoików dżemu z porzeczki już zachomikowałam na zimę ;) Kompot z czereśni, galaretka z agrestu i fasolka szparagowa już stoją dumnie na mojej nowej spiżarce. O spiżarce jeszcze kiedyś Wam opowiem, na razie jeszcze niewykończona, ale już powoli zapełniana :)

Kiedy pada i robi się chłodno, mam dopiero odrobinę czasu na haft. Nic nowego na razie na moim tamborku nie zagościło, uparcie trzymam się planu wykończenia UFOków. Udało mi się dotrzeć do końca kolejnej części karty kolorów, zostały jeszcze dwie a potem już z górki ;) Ach, i Rubens! Wreszcie wytrzepałam go z kurzu i dokończyłam stronę nr 8. Wyhaftowałam też jeden z SALowych koktajli. Na początku lipca udało mi się skończyć Tajemniczy SAL z grupy na Facebooku, większość z Was na pewno już widziała ten haft na blogach innych dziewczyn. 

Zastanawiacie się zapewne, dlaczego tyle piszę, a nic Wam nie pokazuję... Otóż mój wiekowy już komputer ostatnio odmówił całkowicie współpracy z moim aparatem fotograficznym. Zresztą nie tylko z aparatem, szwankuje wiele innych rzeczy. Zanosi się na poważną ( i podejrzewam, że dość kosztowną ) operację przywrócenia go do "życia". Zatem na zdjęcia musicie jeszcze troszkę cierpliwie poczekać. 

Ale żeby nie było, że tak zupełnie nic, znalazłam coś, czego tu nie pokazywałam a zdążyłam jeszcze fotki przenieść do komputera. Najpierw to:


Te z Was, które mają dzieci w wieku szkolnym, zapewne od razu domyślą się, co to jest. Nie wiem, czy tak mają wszyscy, czy tylko moje dzieci, ale na kilka tygodni przed końcem roku zaczynają pisać w nowym zeszycie i zawsze, ale to zawsze na koniec zostaje sterta zeszytów, w których zapisane jest kilka lub kilkanaście stron. A że ja nie lubię papieru marnować, to te kilka kartek ląduje w pudełku z makulaturą, a reszta.. No właśnie, rośnie sobie na takim stosiku. Przydaje się do sporządzania listy zakupów ;) Jak widać, stosik przybrał już spore rozmiary, postanowiłam więc coś z tym zrobić. Oczywiście coś użytecznego. I całkowicie recyklingowego. Tak z kartek, pudełek po mleku modyfikowanym i resztek tapety powstał notes:



Na wewnętrznej stronie okładki jest jeszcze kieszonka na luźne notatki, jak na nowoczesny notes przystało ;) Jedyną nową rzeczą są  kółeczka spinające całość. Oczywiście można je otwierać, dzięki temu po zużyciu kartek mogę łatwo zastąpić je kolejnymi ze stosu.

Jeszcze dwie informacje na koniec tego przydługiego postu.
Pierwsza to taka, że niestety nikt nie zgłosił się w zabawie w łapanie licznika, więc nagroda czeka na kolejnego "myśliwego" , któremu uda się upolować czwórki.
Druga informacja to chwalipięctwo - wygrałam candy u Promyka :) Przesyłka dziś dotarła, a jej zawartość jest zachwycająca, niestety na zdjęcia musicie poczekać, chyba, że Justynka pokaże te skarby na swoim blogu.
Nie przedłużam już i gratuluję tym, którzy nie zasnęli podczas czytania ;) Zmykam pozaglądać choć do części z Was :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...