niedziela, 30 listopada 2014

254. Pojemnik z rolki po taśmie - tutorial

Zgodnie z obietnicą - dziś instruktaż dla każdego, kto chciałby spróbować być "eko" i zrecyklingować na pozór niepotrzebną rzecz. Jak już widać po tytule, do wykonania pojemniczka potrzebujemy rolkę po taśmie klejącej, oczywiście tej dużej, np. dwustronnej lub pakowej.

Górny brzeg malujemy białą kryjącą farbą ( ja użyłam akrylowej), bo będzie później troszkę widoczny.

Z dość grubej i sztywnej tekturki (np. podstawki pod piwo) wycinamy koło wielkości rolki.


Teraz bierzemy filc w wybranym kolorze i wycinamy dwa koła - jedno wielkości tego wyciętego z tekturki, drugie nieco mniejsze, dopasowane do wewnętrznej wielkości rolki. UWAGA! Filcu jeszcze NIE PRZYKLEJAMY!!!

Dopasowujemy filc do wewnętrznej ścianki rolki, przycinamy i przyklejamy. Ja zrobiłam to w ten sposób - włożyłam arkusz filcu do środka, obcięłam tak, by wystawało kilka milimetrów, a po przyklejeniu odcięłam wystające resztki.


Skoro mamy już środek, pora na wierzch. mierzymy wysokość rolki oraz jej obwód, do wymiarów dodajemy 0,5 cm i wycinamy odpowiedni pasek z filcu. Ozdabiamy go według własnego uznania. Ja akurat użyłam tu hafciku z kurką, ale ostateczny wynik zależy wyłącznie od Waszej fantazji :)


Przyklejamy zewnętrzny pasek do rolki w taki sposób, aby oba łączenia (wewnętrznego paska i zewnętrznego) były w tym samym miejscu. Teraz możemy przykleić tekturkę na dno.

Dopasowaną kolorem tasiemkę przyklejamy wzdłuż linii łączenia się pasków filcowych, początek i koniec tasiemki przyklejamy do tekturki.



Jak widać, mnie się niestety w tym przypadku nie udało trafić z miejscami łączenia ;) 
Teraz przyklejamy wycięte wcześniej filcowe koła na dno naszego pojemniczka a górny brzeg ozdabiamy sznureczkiem.
I gotowe :)

Same widzicie, że to nic skomplikowanego, a takich pojemniczków na przydasie w naszych kącikach twórczych nigdy za wiele ;) Jeśli któraś z Was będzie miała ochotę skorzystać z tego tutka, proszę tylko o pozostawienie linka w komentarzu do miejsca, gdzie będę mogła obejrzeć Wasze wytworki :)

piątek, 28 listopada 2014

253. Z archiwum (3)

 Widzę, że przypadły Wam do gustu moje obrusy, więc dziś mam dla Was kolejny ;) , tym razem z haftem kaszubskim. Wzory zaczerpnięte z teczki, o której pisałam Wam tutaj. Kolory tym razem prawidłowe ;)


Obrus także w stałym użytkowaniu, haftowany nićmi Ariadny, i stwierdzam, że nic nie wyblakło ani się nie sprało, więc ukłony w stronę producenta :) Właściwie wszystkie prace w tamtym czasie haftowałam Ariadną, dopiero gdzieś przy portrecie Papieża zaczęłam powoli "przechodzić" na DMC. Ale zeszłam z tematu ;)
Centralny motyw i dowód na to, że obrus jest w użyciu - brzydka plama z wosku, której się pozbyć nie mogę :(


I motyw z narożnika:


Dziękuję za wszystkie komentarze i Wasze odwiedziny :)

wtorek, 25 listopada 2014

252. Z archiwum (2)

Obrus, który chcę Wam dziś pokazać, nie jest wygrzebany z dna szafy, ponieważ jest regularnie używany :) Powstał dokładnie 12 lat temu, pamiętam , że ukończyłam go przed drugimi urodzinami Najstarszego :) Wzór pochodzi z polskiego wydania "Anny" (bardzo lubiłam tą gazetę, szkoda, że już jej nie wydają :(  ), zachwycił mnie od pierwszego spojrzenia :)


Niestety, żeby zrobić zdjęcie całości, musiałabym się siłować ze stołem, żeby go rozłożyć... Jak widać, tkanina nieco się marszczy - to właśnie efekt haftowania bez tamborka :( No cóż, na błędach się człowiek uczy, następny powstawał już z tamborkiem :)


Przyznaję, że motylki były dla mnie niemałym wyzwaniem, teraz wykonałabym je troszkę lepiej ;)





Pojemniczek z kurką widzę Wam najbardziej przypadł do gustu :) To dobrze, bo przy jego robieniu pstrykałam fotki z myślą o przygotowaniu tutka :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

251. TUSAL listopadowy

Spóźniony znowu o kilka dni, ale brak czasu to u mnie ostatnio norma :( Dzieciaki chorują na zmianę - raz jedno, raz drugie, raz trzecie, czasem parami... Ja chcę już wiosnę!!!






Słoiczek w towarzystwie nowego pojemniczka, który powstawał bagatela 3 dni! Tak się jakoś w jednym czasie zebrało sporo spraw do załatwienia, i ogarnąć tego nie mogę :(
Dziękuję za miłe komentarze dotyczące serwetki. Obiecuję odwiedzić Was jak najszybciej, ale wygląda na to, że to może potrwać...

piątek, 7 listopada 2014

250. Z archiwum (1)

A właściwie z czeluści szafy wydobyłam ostatnio kilka serwet i obrusów. Jako że nie mam na chwilę obecną nic nowego do pokazania, pomyślałam, że uraczę Was porcją staroci ;) Wszystkie te hafty prezentowałam na początku swojej blogowej przygody, jednak wtedy po prostu wrzucałam hurtem zdjęcia wszystkiego, co znalazłam...
Serwetka, którą dziś chcę Wam pokazać, powstała jeszcze wcześniej, niż komplet z haftem kaszubskim, o którym pisałam tutaj (klik) . Miałam 14 lat, kiedy pojechałam na drugi koniec Polski na wakacje, do rodziny matki chrzestnej mojej Rodzicielki. Wyobraźcie sobie mój zachwyt, kiedy ujrzałam na każdym stoliku i półce ręcznie haftowane i szydełkowane serwety :) Jak już wspominałam, w rodzinie sporo było rękodzielników, jednak tylko mnie przypadł do gustu haft, i w sumie nie było za bardzo od kogo się uczyć. A tu nagle taki szok ;) Kiedy ciocie ( a były chyba 4 , o ile dobrze pamiętam, wszystkie zajmujące się haftem i szydełkiem) dowiedziały się, że ten temat mnie interesuje, obdarowały mnie nie tylko mnóstwem rad, ale i ogromem wzorów, kserowanych z przeróżnych niemieckich pism. Część z nich mam nawet do tej pory ! Wzory oczywiście na haft płaski, krzyżyki były wówczas dla mnie czarną magią ;)
Oprócz wzorów jedna z cioć podarowała mi kilkanaście serwetek z narysowanym już wzorem, gotowych do haftowania. Jedna z nich była częściowo rozpoczęta, ciocia wyszyła jeden z narożników. Nie wiem, dlaczego nie dokończyła robótki, może z braku czasu, a może jej się przestała podobać... Grunt, że trafiła do mnie ;) Ja niestety nie posiadałam kolorów identycznych z tymi, których użyła ciocia, więc "jej" narożnik różni się od tych, które wykonałam ja. 

To narożnik haftowany przez ciocię:


A to moja wersja: 


A tak wygląda całość:


I wiecie co? Wcale nie przeszkadza mi to, że się od siebie różnią. Wręcz przeciwnie - zawsze, ilekroć spojrzę na tę serwetkę, przypominają mi się tamte wakacje i te wspaniałe ciocie :)

środa, 5 listopada 2014

249. Budujemy nowy dom...

A może raczej całą ulicę :p

Niestety wyjazd w ostatniej chwili nie wypalił, więc jestem z Wami z powrotem. Nie ma jednak tego złego... Zyskałam parę godzin wolnego czasu, który mogłam poświęcić na robótki, dzięki czemu mogę Wam dziś pokazać pierwszy domek. Tu jeszcze "goły", albo jak mawia mój Małż, " w surowym stanie" ;)



A tu już całkowicie wykończony :)


Jednak to prawda, co mówią o budowaniu domu - wykończenie zabiera więcej czasu niż sama budowa :D Te kontury były mordercze. Nie mam pojęcia, jak przebrnęłam przez nie za pierwszym razem, na szczęście mam to już za sobą, można się brać za kolejny budynek, jak tylko uporam się z kartkami świątecznymi.

Na koniec parę fotek Tygrysa, który udowadnia, że spać można absolutnie wszędzie :)


poniedziałek, 3 listopada 2014

248. Creative Blog Tour

Witam Was, kochani :) 
Przede wszystkim należy się Wam wyjaśnienie - ostatnie posty były publikowane automatycznie, stąd też brak moich odpowiedzi na Wasze ciepłe komentarze. Dorwałam się któregoś dnia do lapka Małża i pisałam "hurtem" ;) Nadrabiam teraz : bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie słowa, jakie zostawiacie, za czas, jaki poświęcacie na zajrzenie tu do mnie i w ogóle za to, że jesteście :) Witam cieplutko nowych obserwatorów, mam nadzieję, że zaglądanie do mnie nie będzie dla Was stratą czasu ;)

Teraz przechodzimy do właściwej sprawy, a mianowicie do tytułowego


Wyróżnienie to otrzymałam od Danusi z bloga Babusiowe robótki.


 Danusia jest energiczną kobietką, która dzieli swój czas pomiędzy szydełkowanie, haft, działkę, pieczenie ciasteczek i spełnianie marzeń :) Mimo, że znamy się tylko wirtualnie, wsparła mnie w trudnej chwili, bezinteresownie obdarowała ciepłym słowem i duchowym wsparciem. Danusiu, bardzo, ale to BARDZO CI DZIĘKUJĘ :D

Teraz pytania, na które muszę odpowiedzieć:

1. Nad czym obecnie pracuję?

Tu nie zabłysnę, bo nadal sen z powiek spędzają mi moje UFO-ki ;) W międzyczasie powstają różne drobiazgi, wczoraj na przykład metryczka dla najmłodszego, "najnowszego" sąsiada ;) a także prezenty pod choinkę, ale o tym sza!

2. Czym moja praca różni się od innych?

Cóż, tu odpowiedź nasuwa się sama - każdy przedmiot zrobiony ręcznie różni się od innych, nawet, jeśli ta sama osoba robi kilka takich samych rzeczy :) Uwielbiam podpatrywać Wasze prace i czerpać z nich inspirację, zawsze jednak staram się zrobić coś "po swojemu" :)

3. Dlaczego tworzę i piszę bloga?

Na początku tylko podglądałam blogi hafciarskie, ciesząc się myślą, że nie jestem sama w tym robótkowym świecie (moje prawdziwe otoczenie nie wykazywało szczególnego zainteresowania tą dziedziną). W pewnym momencie postanowiłam pokazać szerszej publiczności to, co do tej pory było głęboko chowane do szafy czy szuflady... Początki nie były łatwe, szczególnie pisanie mi nie wychodziło. Nie, żebym teraz jakieś eseje smażyła na poczekaniu ;) , ale przyznam szczerze, że poznanie Was, nawet to wirtualne, sprawia, że łatwiej mi się pisze ze świadomością, że jednak ktoś to czyta, że to właśnie Wy poświęcacie swój czas na czytanie moich wypocin :) 

4. Jak wygląda mój proces tworzenia?

Poetycka nazwa dla bałaganu panującego na moim biurku :D O szczegółach haftowania tu nie będę pisać, bo większość z Was się tą dziedziną zajmuje. Na ogół zaczyna się jednak od pomysłu. Staram się mieć zawsze przy sobie mały notes i coś do pisania, bo pomysły przychodzą mi do głowy w najróżniejszych momentach, a potem większość z nich zapominam... Jeśli mam "wenę" i oczywiście czas, zabieram się od razu do pracy - szukam materiałów, nici itp. Jeśli nie, zapisuję sobie, co miałam na myśli i za jakiś czas wracam do tego. Czasem zmieni się koncepcja, czasem pomysł przestanie się podobać... różnie to bywa. Bardzo często natomiast zdarza się, że mam w głowie ogólny zarys całości, a reszta klaruje się podczas samego tworzenia. Na ogół wtedy efekt zaskakuje mnie samą ;)

Uff, no to się rozpisałam. Mam nadzieję, że nie zasnęliście... Teraz ta przyjemniejsza część :)


Pierwsza kobietka, która przyjęła moje wyróżnienie, to Asia z bloga Kolorowe Fantazje


Na pewno znacie tą szaloną, zakręconą na punkcie krzyżyków osóbkę, a kto nie zna, koniecznie niech zajrzy na jej blog. Asia wręcz tryska energią, ma sto pomysłów na minutę i wszystkie naraz najlepiej by wcieliła w życie ;) Bardzo ujęła mnie jej spontaniczność i pozytywne nastawienie do życia. W tajemnicy mogę dodać, że jest to jeden z pierwszych blogów, jakie zaczęłam obserwować, a będzie to już ładnych parę lat :)

Kolejną artystyczną duszą, którą chcę Wam przedstawić , jest Marysia z bloga Z kotem na kolanach


Określenie "artystyczna dusza" jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ Marysia oprócz tego, że pięknie haftuje haftem cieniowanym, także maluje, pisze i tworzy piękne fotografie, a podejrzewam, że to jeszcze nie wszystkie jej talenty :) Wrażliwa zarówno na piękno, jak i na cierpienie wokół siebie, posiada dar "ubierania w słowa" tego, co się w ludzkiej duszy dzieje a co zwykłemu śmiertelnikowi przychodzi niezmiernie trudno.

Serdecznie zapraszam Was do zajrzenia w progi wszystkich zdolnych kobietek, jakie Wam przedstawiłam :)

(P.S. Ten post też pokazuje się dziś automatycznie, bo ja wybyłam do Łodzi, po powrocie na pewno się odezwę ;) )

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...