wtorek, 6 stycznia 2015

263. Z archiwum (4)

Jeszcze w klimacie świątecznym, ostatni z moich obrusów, który od 10 lat tradycyjnie ozdabia nasz wigilijny stół :)

Haftowany na tkaninie, którą pani ekspedientka podała za kanwę, a po paru latach dopiero zorientowałam się, iż jest to tkanina do Hardangera. No cóż, całe życie się człowiek uczy ;)


Gwiazdki są trzy różne, haftowane muliną metalizowaną złotą i srebrną, wzdłuż wszystkich brzegów obrusu. Z racji tego, że nie jest to kanwa, gwiazdki są "rozciągnięte" w zależności od boku, na którym się znajdują.



Samo haftowanie nie było łatwe, przynajmniej na początku. Wiele z Was miało już do czynienia z muliną metalizowaną, więc same rozumiecie... Był moment, kiedy miałam serdecznie dość i chciałam to rzucić w kąt, jednak Pan Małż zmobilizował mnie do dokończenia pracy :)


Mimo, że na zdjęciach wygląda na różowy, obrus jest w pięknym kolorze soczystej czerwieni.

8 komentarzy:

  1. Dobrze, że Cię zmobilizował. Obrus jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam taki obrus (nawet dwa), ale wyszywałam zwykłą muliną, bo metalizowanej nienawidzę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały, aparaty często mają problem z czerwienią i ją przekłamują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie ci wyszedł, dobrze, że go skończyłaś.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że udało Ci się skończyć obrus, bo efekt jest tego wart:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie było łatwo ale było warto dobrze że masz koło siebie mobilizatora - wyszło cudnie

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało. Dziękuję za wspólnie spędzone chwile i zapraszam częściej. Każde Twoje słowo jest dla mnie nagrodą i wyróżnieniem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...