sobota, 28 lutego 2015

273. Karta kolorów skończona

Dziękuję za Wasze wsparcie i życzenia, Misiek powoli "wraca do normalności" i już nie jest taki marudny, więc mogłam trochę czasu poświęcić na robótki :)

Jak w tytule - udało mi się poskładać kartę w całość, co pozwala mi odhaczyć kolejnego UFOka z listy ;) Na pewno jesteście ciekawe, co mi też wyszło, więc bez zbędnego pisania ...






Od razu przyznaję, że pomysł książeczki nie jest mój, widziałam parę lat temu na jakimś blogu chyba. Nie pamiętałam tylko, jak książeczka została wykonana, więc tu troszkę pokombinowałam po swojemu.

Teraz kolej na kartę kolorów Anchor. Szkoda tylko, że jeszcze wielu kolorków mi brakuje. A może któraś z Was ma w swoich zapasach mulinki Anchora? Chętnie przygarnę 20-centymetrowe kawałki i na pewno odwdzięczę się jakimiś przydasiami :)
Pozdrawiam cieplutko nowych obserwatorów i stałych bywalców :)

wtorek, 24 lutego 2015

272. Kilka krzyżyków do przodu

Teraz chyba każdy post będę zaczynała od przepraszania Was, że mnie tu tak mało :( Niestety, plany lubią mi się komplikować a w tym roku szczególnie. Praca, która miała być "od zaraz" ciągle się przesuwa na bliżej nieokreślony termin, Misiek przyniósł z przedszkola podarunek w postaci ospy wietrznej (szkarlatyna jako gratis w pakiecie) a wolne chwile zginęły gdzieś w zagięciu czasoprzestrzeni... Jakby tego było mało, wczoraj ostatnie tchnienie wydała moja pralka.
Coś tam jednak udało mi się zdziałać przy moich WIPach, więc po kolei:

- karta kolorów - już całość gotowa, muszę teraz "zmontować" ją w sposób, jaki mam w głowie, tylko jakoś nie mogę przełożyć na wykonanie


- Bogini Powietrza -  miałam ją w rękach przez parę dni, jednak na razie pozostaje w takiej fazie


- pamiątka Pierwszej Komunii Świętej- powstaje dla siostrzeńca, w sumie dobrze, że zaczęłam ją już teraz, przynajmniej jest większa szansa na wyrobienie się w czasie ;)



I to by było na tyle. Reszta hafcików stoi w miejscu, udało mi się tylko zrobić jeszcze mały eksperyment w postaci sówki, która poleciała z paroma drobiazgami do AsiB za, jak to sama Asia określiła - "gadulstwo" ;) , czyli za pozostawienie największej liczby komentarzy na moim blogu w całym ubiegłym roku :)



Szkoda, że wszystkich Was nie mogę nagrodzić za to, że tu ze mną jesteście, że zaglądacie i zostawiacie miłe słowa. Bardzo Wam za to dziękuję. Zbliżają się powoli czwarte urodziny mojego bloga, więc może jednak uda mi się przynajmniej kilka osób uszczęśliwić ;)

A na koniec - kocia joga w wykonaniu Tygrysa (który przesyła Wam słodkie Mrrrauuu za pozdrowienia !) :


wtorek, 17 lutego 2015

271. Spóźnione Walentynki i Dzień Kota :)

Na wszystkich blogach temat Święta Zakochanych już dawno zamknięty, tylko ja jak zwykle spóźniona ;) Mała kartka przygotowana dla tej Wyjątkowej osoby :)





A z okazji Światowego Dnia Kota - specjalnie dla Was pozujący supermodel Tygrys ;)



Dziękuję Wam za ciepłe komentarze pod poprzednim postem :) Ja też nie wiedziałam, że takie zestawy można dostać, jak już pisałam, ten znalazłam przypadkiem w second- handzie :)

środa, 11 lutego 2015

270. Kolejny WIP do listy...

Jak wspominałam kilka postów wcześniej, przy prezentacji moich obecnych "prac w toku", do listy dołączyła jeszcze jedna pozycja. Był taki moment przed świętami, że poczułam przesyt krzyżykami i zamarzył mi się powrót do haftu płaskiego. Z braku konkretnego pomysłu chwyciłam za gotowy zestaw, upolowany dwa lata temu w lumpeksie:


Jak widać, szału nie ma, ale z braku laku... Jednak miło zaskoczyła mnie zawartość (tak, leżał dwa lata i nawet go nie otworzyłam!), a dokładnie kolorystyka muliny. Okazało się, jak często bywa, że kolory zdjęcia poglądowego na okładce różnią się od kolorów faktycznych haftu, tym razem jednak na korzyść. Może więc nie będzie tak źle, jak początkowo się zapowiadało ;)



Zaczęłam od malw, tak na przekór zimie. Pierwszy listek wykonałam według instrukcji, i wiecie co? Nie podobał mi się :P


Kolejny już powstał "po mojemu" i wydaje mi się, że nieco lepiej się prezentuje:


Doszłam do wniosku, że nie warto trzymać się ściśle instrukcji, traktuję ją raczej jako podpowiedź odnośnie kolorów. Dalej poszło już z górki:

Wybaczcie jakość zdjęć, ale wszystkie robione przy sztucznym świetle, dlatego niespecjalnie wyglądają. Na chwilę obecną obie malwy są już gotowe, nawet zaczęłam fragment ławeczki, jednak za nic nie mogę znaleźć zdjęcia, choć jestem pewna, że je robiłam :(

Niestety wszystkie moje WIPy musiały chwilowo ustąpić miejsca robótce pierwszokomunijnej, którą chcę skończyć, póki jeszcze mam choć troszkę czasu na robótki. Bo niestety zanosi się na to, że wkrótce i na hafcikowanie czasu mi zabraknie :(

Dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące serwetki, która mimo, że niewprawną jeszcze wtedy ręką haftowana, służy do dzisiaj i ozdabia stół w kuchni w czasie Świąt Wielkanocnych :)



poniedziałek, 9 lutego 2015

269. Z archiwum (5)

Witam Was cieplutko w ten zimowy poniedziałek. Brr.. pogoda paskudna. W weekend było fajnie, padał śnieg, a dziś od rana wszystko znów się topi i całe miasto tonie w burej brei...
Ale nie o pogodzie miałam pisać ;)
Ostatnio wolny czas jest u mnie towarem bardzo rzadkim, wręcz na wagę złota. Znalezienie chwili dla Was graniczy prawie z cudem, a zaległości rosną niczym góra lodowa. Chyba będę musiała częściej korzystać blogowych "automatów" do publikacji postów.
I znowu zboczyłam z tematu. Z bieżących prac na tapecie nadal moje WIPy, jednak postępy są mizerne, niewarte wcale fotografowania, więc dziś prezentacja kolejnej serwetki wygrzebanej z czeluści szafy. Haftowana jakieś 12 lat temu, wzór prawdopodobnie starszy ode mnie, jeszcze z zapasów Mamy.


I zbliżenie na pojedynczy motyw:



Dziękuję za tyle komentarzy pod laleczką, nie spodziewałam się, że tak Wam się spodoba :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...