poniedziałek, 31 sierpnia 2015

294. Zakładka

Skromna zakładeczka do książki powstała jeszcze przed wakacjami, zdjęcie jednak tak skutecznie się ukryło w plikach komputerowych, że dopiero teraz mogę ją Wam pokazać. Zakładkę wyhaftowałam dla Violi , którą zapewne bardzo dobrze znacie - a jeśli nie, to zajrzyjcie do niej, oprócz pięknie pachnących mydełek w fantastycznych kształtach robi też prześliczne naszyjniki i mnóstwo innych, cudnych rzeczy :) 


Viola podzieliła się ze mną swoimi zapasami niteczek Anchora, których brakowało mi do karty kolorów, a do tego obdarowała mnie jednym ze swoich mydełek (o pięknym morskim zapachu) :


Violu, jeszcze raz bardzo dziękuję :)

Niteczek mimo wszystko brakuje mi jeszcze całkiem niemało, więc jeśli ktoś chciałby się ze mną podzielić ( brakujące kolory tutaj  ) to z pewnością odwdzięczę się jakimś drobiazgiem :)

Ach, i dzisiaj świętujemy Dzień Blogów :)

piątek, 28 sierpnia 2015

293. Z archiwum (6)

Nudą ostatnio zawiewa na moim blogu, wiem, i bardzo Was za to przepraszam. Przygotowania do nowego roku szkolnego w pełni, więc i czasu na blogowanie mniej. Na szczęście wyczekiwana data ( przynajmniej dla mnie!) pierwszego września zbliża się wielkimi krokami, szkolna rutyna zastąpi wakacyjny chaos i będzie się można skupić na robótkach ;)

Dzisiaj kolejne serwetki, wygrzebane z szafy. Powstały jakieś 7-8 lat temu, jako podkładki pod talerze na uroczyste okazje. Oczywiście Miśka wtedy jeszcze nie było (nawet w planach hihi), więc jemu przypada jedna z serwetek ze stokrotkami ;)



W tamtym czasie jeszcze internet był czymś nieosiągalnym, więc wybór wzorów miałam niewielki. Wydaje mi się, że pochodzą z jakiegoś starego polskiego czasopisma, które zdarzało mi się kupować na rynku od handlarzy starociami :)

wtorek, 25 sierpnia 2015

292. Spodnie okazjonalne

A właściwie koncertowe, bo z tej okazji powstał na nich haft. W czerwcu wybraliśmy się z Małżem do Łodzi na Impact Fest, gdzie zagrał mój ukochany Godsmack. 


 Zdjęcie oczywiście na płasko, bo na ludziu, czyli na mnie, żadnego nie posiadam ;)

Widzę, że chiński zestaw obudził Wasze zainteresowanie :) Swoimi słowami zmotywowałyście mnie do zmierzenia się z tym wyzwaniem. Jednak z rozpoczęciem muszę trochę zaczekać z bardzo prozaicznego powodu - potrzebuję ramy do naciągnięcia materiału. Jedyna, jaką posiadam, jest obecnie zajęta portretem, więc albo muszę się spiąć i ukończyć portret albo ładnie uśmiechnąć się do Małża, żeby mi coś sklecił ;)

sobota, 22 sierpnia 2015

291. Chiński jedwab

Uległam i ja pokusom AliExpress, gdzie znalazłam  cudny zestaw do haftu z prawdziwymi jedwabnymi nićmi. Czekałam niecałe dwa tygodnie, więc według mnie dość szybko, jak na przesyłkę z Chin. Zestaw opisany był jako "dla początkujących", ale po otwarciu poważnie zaczęłam się zastanawiać, co według chińskich standardów oznacza słowo "początkujący"... Po pierwsze instrukcja. Same zobaczcie hihi:


Dobrze, że do opisów dołączyli rysunki ;) Tkanina, na której się haftuje, jedwabna nie jest, prędzej wiskozowa, ale ja to na tkaninach się nie znam. Z wierzchu błyszcząca i śliska, z tyłu matowa. Wzór jest nadrukowany.


Wybaczcie, że taka pognieciona, ale robiłam zdjęcia tuż po rozpakowaniu. No i najważniejsze - nici. Mówię Wam, jeszcze w życiu nie trzymałam w dłoni czegoś tak delikatnego! Małż powiedział, że dotykać nie będzie, bo jeszcze coś popsuje...



Muszę przyznać, że zestaw kusi mnie ogromnie, ale jednocześnie przeraża troszkę. Już bym zaczęła, podejrzewam, że wszystkie prace z marszu poszłyby w kąt i skupiłabym się wyłącznie na tym jednym hafcie. Ale ... no właśnie, zawsze jakieś "ale". Boję się zacząć. Boję się, że moje umiejętności są niewystarczające jak na azjatyckie standardy początkującego...

Dziękuję za Wasze odwiedziny i miłe słowa, postaram się wkrótce odwdzięczyć :)


środa, 19 sierpnia 2015

290. Minionki rozrabiają ;)

Tak, tak, Minionki opanowując świat, nie zapomniały zawitać i do mnie :) Na specjalne zamówienie powstały dwie kartki urodzinowe: 

- z Bobem

- i Stuartem

niedziela, 16 sierpnia 2015

289. Stara torba na nowo

Pamiętacie moją torbę z motylem ? Niestety czarny materiał okazał się nietrwały i poprzecierał się na brzegach. Szkoda mi było motylka i podszewki, która z kolei wygląda jak nowa, pomyślałam więc, że warto by uszyć torbę na nowo, z mocniejszej tkaniny. Postawiłam na jeans. Wiadomo przecież, że dżinsowe spodnie potrafią wytrzymać lata. Akurat dżinsowych kawałków u mnie dostatek, bo zawsze zostawiałam obcięte nogawki z dziecięcych spodni przerabianych na szorty. Wystarczyło pozszywać, wyciąć części torby, znów pozszywać... i proszę bardzo - nowa-stara torba gotowa :)




piątek, 7 sierpnia 2015

288. Wczasy, syrenka i biscornu

Przepraszam, że zniknęłam tak bez uprzedzenia. Planowałam napisać posta jeszcze przed wyjazdem, niestety nie zdążyłam. Dziś będzie sporo zdjęć, jeśli ktoś jest niecierpliwy, to może przewinąć;)
Wakacje w tym roku mamy bardzo aktywne i urozmaicone. Jedną sobotę spędziliśmy w Sopocie - niestety ludzi tyle, że na plażę nawet nie dotarliśmy. Ale z tego, co ostatnio widzę na zdjęciach (chodzi o te parawany) nie mamy czego żałować. Może we wrześniu będzie nieco spokojniej.


Kolejna sobota to lekcje pływania w jeziorze Kramsko. Milka w ciągu jednego dnia opanowała tę trudną sztukę :)

Na działce też sporo roboty, bo krzewy i drzewka dość ładnie obrodziły w tym roku. Wygląda na to, że dopiero teraz "odetchnęły" po wieloletniej inwazji chwaściorów.


No i główna atrakcja tegorocznych wakacji - wczasy nad jeziorem Łownym, w miejscowości Babilon, gdzie spędziliśmy tydzień.


Już pierwszego dnia Milka wpadła w zachwyt, widząc hektary krzewów jagodowych ;) Nawet małe poletko poziomek się znalazło.


Odwiedziliśmy Chojnice, gdzie złapało nas urwanie chmury :)


Nawet udało mi się namówić rodzinkę na wizytę w Kaszubskim Domu Rękodzieła Ludowego w miejscowości Swornegacie. Trafiliśmy akurat na kurs haftu kaszubskiego! Aż serce rosło na widok kilkunastu młodych dziewcząt ( i nawet jednego chłopaka) pilnie uczących się haftować :)


Dominik koniecznie chciał nauczyć się grać "w kulki", jak to sam określił:


Pogoda na kąpiel raczej nie pozwalała, ale dzieci i tak nie odpuściły, jak tylko wychodziło słońce, wskakiwały do jeziora.


Ja amatorką zimnych kąpieli nie jestem, wolałam podziwiać okoliczną faunę.


Pogoda oczywiście poprawiła się, kiedy wczasy dobiegły końca :P  Na szczęście na działce mamy skuteczny sposób na upały:


 Uff, dobrnęłam do końca. Fotek oczywiście mam o wiele, wiele więcej, ale podejrzewam, że mało kto miałby cierpliwość oglądać je wszystkie. Pozwólcie zatem, że przejdę teraz do tej robótkowej części postu. W lipcu najlepsza przyjaciółka Milki obchodziła urodziny i właśnie dla niej powstała siostra - bliźniaczka różowej syrenki:


I jeszcze jedna zaległa praca - biscornu w lamparci wzorek, który od razu wpadł mi w oko i wiedziałam, że muszę go kiedyś zrobić. Na zdjęciu kolorki trochę przekłamane, w rzeczywistości są to ładne brązy na kremowej kanwie.


To wszystko na dziś, mam nadzieję, że nie usnęłyście z nudów ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...